Tylko do jednego z większych portali w kwietniu tego roku napłynęło ponad 17 tysięcy skarg na obraźliwe czy łamiące prawa autorskie wpisy internautów. Do tej pory prawo nie regulowało, jak konkretnie dostawcy mają odpowiadać na podobne skargi, tylko ogólnie opisywało: serwis internetowy jest zwolniony z odpowiedzialności za treść komentarzy, linków czy innych form publikacji do momentu otrzymania informacji o tym, że taki wpis łamie przepisy.

Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną ma uregulować zasady, na jakich takie treści będą blokowane.

Prywatna wojna Sikorskiego

Wokół obraźliwych i nielegalnych wpisów w sieci robi się coraz goręcej. Po tym jak Radosław Sikorski skierował pozwy przeciwko portalom „Faktu” i „Pulsu Biznesu” Rieger Axel Springer oraz Wprost zdecydowały o całkowitym zablokowaniu forów. Kilka dni temu zaś funkcjonariusze ABW weszli do mieszkania internauty prowadzącego krytykującą prezydenta stronę Antykomor.pl.

Nowelizacja ustawy kończy z anonimowymi skargami oraz wprowadza konkretne terminy na ich rozpatrzenie, odpowiedź i podjęcie dalszych kroków przez serwis i internautów. Jak dowiedział się „DGP”, w ostatniej chwili zapadła decyzja, aby przepisy dotyczące blokowania treści opisać nie w samej ustawie, tylko specjalnym rozporządzeniu MSWiA. Dzięki temu będzie można je łatwiej zmieniać i dopasowywać do potrzeb rynku.


Dobra wola moderatora

– Treści, co do których poszczególne osoby czy firmy mogą mieć zastrzeżenia, są coraz większym problemem. To mogą być linki do utworów łamiących prawa autorskie, fałszywe konta na portalach społecznościowych podszywające się pod konkretne osoby, obraźliwe komentarze – tłumaczy wiceprezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego Wiesław Paluszyński.

Do tej pory internauta, czując się poszkodowanym, mógł tylko liczyć na dobrą wolę moderatora lub decydować się na pozew i tak dochodzić swoich roszczeń. Z drugiej strony rozpatrywanie nawału skarg jest też obciążeniem dla dostawców usług. – W ostatnim czasie liczba takich zgłoszeń wyraźnie wzrosła – przyznaje prawnik Olgierd Rudak, który prowadzi blog na Money.pl. – Niestety, zdarza się, że pokrzywdzeni nie zadają sobie trudu z uzasadnieniem żądania ani też ze wskazaniem konkretnych treści naruszających prawo, więc z punktu widzenia usługodawcy można mieć duże wątpliwości co do sposobu postępowania z nimi – dodaje Rudak.

Powiedz, kim jesteś

Te problemy mają rozwiązać nowe zasady odpowiadania na skargi. – W amerykańskim prawie taka procedura blokowania łamiących prawo wpisów nazywa się „notice and takedown” i właśnie w oparciu o to rozwiązanie opracowywane są nasze przepisy – mówi Wiesław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

A zmiany mają być rewolucyjne: zgłaszający złamanie prawa będzie musiał podpisać się pod skargą i podać kontakt do siebie. Będzie też musiał wskazać nie tylko konkretną informację, którą uznał za łamiącą jego prawa, ale także uzasadnić, na jakiej podstawie się skarży.

Dopiero gdy te formalności zostaną dopełnione, serwis będzie musiał interweniować. Na wykasowanie wpisu lub uzasadnioną odpowiedź odmowną ma mieć góra trzy dni robocze. Trzy dni ma mieć też internauta, którego wpis wykasowano, na ewentualne odwołanie się i uzasadnienie przywrócenia wpisu. – Ramy czasowe mogą jeszcze się zmieniać w toku dalszych prac nad rozporządzeniem. Najważniejsze jest jednak to, że mają być wspólne dla wszystkich serwisów – dodaje Iszkowski.


Jakie uprawnienia ma pokrzywdzony internauta?

Pomówienie na forum

Ściganie pomówienia odbywa się z oskarżenia prywatnego. Konieczne jest sporządzenie własnego aktu oskarżenia i skierowanie go do sądu. Zanim jednak to się stanie warto złożyć zawiadomienie na policję i dobrze je uargumentować. Jeżeli funkcjonariusze do wniosku, że za ściganiem sprawcy przemawia interes społeczny, sprawa będzie prowadzona z urzędu.

● Plagiatowanie utworów

Autor wykorzystanego bez jego zezwolenia zdjęcia, tekstu lub innego utworu może złożyć zawiadomienie o przestępstwie i pozew do sądu. Podstawowym roszczeniem jest żądanie zaniechania naruszeń, wydanie uzyskanych korzyści oraz wypłata odszkodowania.

Oszustwo

Z informacją o oszuście należy udać się na komisariat z potwierdzeniem dokonania zapłaty za towar i wydrukowaną korespondencją ze sprzedawcą. W ciągu 30 dni śledczy sprawdzą czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania i czy są szanse na złapanie sprawcy. Jeżeli transakcja była ubezpieczona, należy złożyć na portalu aukcyjnym wniosek o zwrot pieniędzy i wskazać jednostkę policji, gdzie wpłynęło zawiadomienie oraz sygnaturę sprawy. ADAM MAKOSZ


Serwisy internetowe: nie chcemy być ani sądami ani cenzorami

Maciej Pajęcki | NK.pl

Do tej pory ustawa głosiła, że usługodawca ma obowiązek niezwłocznie uniemożliwić dostęp do danych bezprawnych, ale jaki okres właściwie kryje się pod pojęciem „niezwłocznie”? Jeśli zostanie to sprecyzowane w rozporządzeniu, to wówczas mamy jasność sytuacji, szczególnie w kwestiach spornych. Druga sprawa – proponowane zapisy sprawiają, że usługodawca nie jest dłużej stawiany w pozycji sędziego arbitralnego i to nie on ma podejmować ostateczne decyzje dotyczące bezprawnych treści. Do tej pory sytuacja była trudna, bo wymagała momentami od usługodawcy kompetencji właściwych, np. dla sądu. Byłaby prosta, jeżeli treści takie dałoby się w sposób obiektywny rozpoznać jako treści bezprawne i przekraczające granice swobody wypowiedzi.

Paweł Klimiuk | Onet.pl

Istotne jest, aby projektowane przepisy dotyczące procedury były precyzyjne i możliwe do stosowania w praktyce na wszystkich etapach postępowania. Na firmy świadczące usługi w internecie nie powinny być nakładane obowiązki quasi-sądowego rozstrzygania, co i dlaczego jest bezprawne. To rola dla niezawisłego sądu, który ma właściwe uprawnienia oraz procedury do oceny dowodów i rozstrzygania sporów. Z tym wiąże się wyłączenie odpowiedzialności podmiotów, które udostępniają platformę do dyskusji np. w ramach forów dyskusyjnych czy innych usług społeczeństwa informacyjnego. Tylko wtedy procedura notice and takedown, jako skuteczne i proste narzędzie dla naszych użytkowników, będzie wspierać efektywne usuwanie z internetu rzeczywistych naruszeń prawa i nie będzie mogła być wykorzystana np. do ograniczania wolności wypowiedzi w internecie.

Łukasz Kołodziejczyk | Wirtualna Polska

Sam pomysł stworzenia procedury wydaje się dobrym rozwiązaniem, o ile będzie ona czytelna dla wszystkich stron i faktycznie będzie standaryzować proces, a nie stwarzać jedynie dodatkowe zagrożenie lub obciążenie dla podmiotu świadczącego usługę elektroniczną, przenosząc na niego odpowiedzialność za publikacje spornych treści.

Wraz z innymi podmiotami zrzeszonymi w Stowarzyszeniu Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska intensywnie pracujemy nad wspólnym, spójnym i jednolitym stanowiskiem dotyczącym procedury notice and takedown, które IAB Polska prezentuje i będzie prezentować w dalszych pracach legislacyjnych nad ustawą, i rozporządzeniami wykonawczymi. Istotną kwestią jest takie ustalenie obowiązków podmiotu świadczącego usługę elektroniczną, aby nie został on potraktowany jako sąd w sporze pomiędzy użytkownikami i tym samym wyłącznie obciążony odpowiedzialnością za dokonanie oceny zachowania użytkowników.