"Więcej powagi" - apelował do SLD poseł do Parlamentu Europejskiego Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski. Jego zdaniem to kandydatka, której nie znają nawet politycy Sojuszu, gdy ich o nią zapytać.

Joachim Brudziński z PiS uznał, że na korzyść Magdaleny Ogórek działa jedynie to, że w przeciwieństwie do mężczyzn z SLD nie bała się podjąć walki o prezydenturę. 

Włodzimierz Czarzasty z SLD mówił natomiast, że kandydatura Magdaleny Ogórek to symbol zmiany pokoleniowej w Sojuszu. Wymieniał, że jest bezpartyjna, młoda i dobrze wykształcona.

- Czemu mówicie o zmianie pokoleniowej? - dziwił się z kolei Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przypomniał, że tego samego dnia, kiedy przedstawiono Magdalenę Ogórek, zawieszono "młodego" Grzegorza Napieralskiego i rozwiązano zachodniopomorskie struktury SLD. - Inny młody polityk, Wojciech Olejniczak nie garnął się do kandydowania - podsumował Jarosław Kalinowski.

Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu skrytykował z kolei fakt, że SLD podało nazwisko kandydata na stanowisko prezydenta w dniu śmierci Józefa Oleksego.  CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>


Magdalena Ogórek w 2011 roku bezskutecznie kandydowała z list SLD do Sejmu. W przeszłości pracowała w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz w Centrum Informacyjnym Rządu za czasów premiera Leszka Millera. Była szefową gabinetu politycznego Grzegorza Napieralskiego.