Chodzi o uzdrowienie branży górniczej , a program rządu restrukturyzacji górnictwa, zapewnia miejsca pracy - podkreśla minister w kancelarii premiera Małgorzata Kidawa - Błońska.

Minister mówiła w radiowej Trójce, że nie można dokładać do kopalń , które są nierentowne. 4 kopalnie, które mają być wygaszone, generują 75 procent strat w całej Kompanii Węglowej. Ale dodała, że być może błędem było to, że programu rządowego jako pierwsi nie poznali związkowcy. Minister dodała, że wydawało się, iż związkowcy wiedzieli mimo wszystko w jakim kierunku zmiany miały pójść.

Prezydent Bronisław Komorowski zwrócił się do premier Ewy Kopacz o wskazanie osoby, która w trybie pilnym przedstawi stanowisko rządu dot. programu naprawczego w górnictwie. List w tej sprawie został w sobotę przekazany do kancelarii premiera. To zrozumiałe, że prezydent chce mieć wiedzę na ten temat - powiedziała Małgorzata Kidawa - Błońska. Rozumiem, że prezydent na bieżąco chce być informowany jakie zmiany zostały wprowadzone, jak to wygląda, to jest chyba naturalne, nie wiem, czy potrzebny był list, ale pan prezydent taką wiedzę otrzyma - powiedziała.

W sobotę rozmowy przerwano bo związkowcy podnosili, że nie ma gwarancji iż obietnice składane przez urzędników na takim szczeblu, będą realizowane. Wczorajsze rozmowy rządu z górnikami zostały zerwane po nieco ponad dwóch godzinach. Jak twierdzą przedstawiciele związków zawodowych - podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Jaworowski nazwał działania związkowców "pajacowaniem". Na konferencji prasowej po rozmowach przedstawiciele rządu przepraszali i podkreślali, że są cały czas gotowi do wznowienia negocjacji.

ZOBACZ TAKŻE: Kopacz jedzie na Śląsk. Spotka się z górnikami>>>