Poleciłem szefowi biura Trybunału Konstytucyjnego podjęcie działań mających na celu ustalenie (źródła przecieku – przyp. red.). Takiego wewnętrznego postępowania sprawdzającego. To jest obowiązkowe – powiedział Andrzej Rzepliński, pytany o postępowanie wyjaśniające, skąd nastąpił przeciek projektu orzeczenia.

Z kolei wiceprezes TK Stanisław Biernat powiedział, że Trybunał nie wie, kto jest źródłem przecieku. – Na pewno to nie jest tak, jeżeli taka była intencja autorów tego przecieku, żeby pokazać, że z góry było wszystko ukartowane, to tak po prostu nie jest. Tylko trzeba się na tym znać, żeby wiedzieć, jaka jest technika prac wszystkich sądów – powiedział Biernat.

Wyjaśnił też, że czasami sędziowie TK mają przygotowany projekt wyroku, ale przebieg rozprawy powoduje, że zmieniają stanowisko. – Uważni obserwatorzy życia trybunalskiego rozpoznają to po tym, że wyrok nie jest wydany niedługo po rozprawie, tylko że czasami następuje to kilka dni czy kilka tygodni później – powiedział Biernat.

To jest nic nadzwyczajnego, że taki projekt jest – podkreślił Biernat. – Jest zrozumiałe, że Trybunał musi mieć taki projekt, z tym, że on jest poddawany naradzie – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że nowelizację ustawy o TK zaskarżyło pięć podmiotów, które przedstawiły w sumie kilkadziesiąt zarzutów, a sentencja wyroku liczyła 20 punktów z podpunktami.

Jak tłumaczył, projekty wyroków powstają z bardzo różnym wyprzedzeniem. Poinformował też, że istniały dwie wersje projektu orzeczenia. – Jest rzeczą zrozumiałą – i tak jest we wszystkich sądach, proszę nie sądzić, że to jest jakiś nasz tutaj wymysł – że musi być projekt wyroku. To nie może być tak, że sędziowie idą na rozprawę i dopiero po rozprawie myślą, a co by tutaj zrobić, jaki by wydać wyrok – powiedział Biernat.