Dziś Polską rządzą ludzie w większości wierzący i praktykujący katolicy. To budzi niechęć w pewnych wpływowych kręgach na Zachodzie - przekonuje Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej", komentując płynące z Zachodu negatywne opinie na temat wojny rządu PiS z Trybunałem Konstytucyjnym.

W Europie obowiązuje niedobra tendencja przejmowania władzy przez korporacje prawne. A to nie ma nic wspólnego z demokracją. Różne trybunały, również międzynarodowe, przypisują sobie w istocie przywilej tworzenia prawa, a nie jego kontrolowania - tak prezes PiS odnosi się do niekorzystnej opinii Komisji Weneckiej na temat zmian prawnych zaprowadzanych w Trybunale Konstytucyjnym. Zapewnia jednak, że nie ma zamiaru upartyjniać TK jak jego "poprzednicy". Umniejsza również swój wpływ na najważniejsze organy władzy w Polsce.

Nie jestem reżyserem w teatrze kukiełek. Wbrew temu, co się o mnie mówi, nie steruję ręcznie całym obozem władzy - parlamentem, rządem i prezydentem. Tak nie jest - twierdzi prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Pytany o możliwość rozwiązania kryzysu prawnego, w którym Trybunał najpierw kwestionuje konstytucyjność kolejnych ustaw PiS - o służbie cywilnej, medialną czy inwigilacyjną - a rząd odmawia publikacji wyroków, przez co część sądów działa według niepublikowanych orzeczeń, a część według wersji prawa krytykowanego przez TK, Kaczyński zapowiada możliwość ustanowienia pewnych sankcji:

Być może potrzebna będzie specjalna ustawa, która reguluje skutki prawne działań przedstawicieli instytucji państwa działających niezgodnie z prawem - mówi prezes PiS.