"Na Machu Picchu premier był w pracy"
Echa wyjazdu premiera do Ameryki Południowej wciąż nie milkną. I to w samej PO, której politycy nie mogą zdecydować się na jedną wersję wydarzeń. "To była ważna wizyta" - mówi szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. I przekonuje, że Tusk zwiedzał Machu Picchu służbowo. "To była podróż, która była okraszona gadżetami, a nie merytorycznym tematem" - twierdzi z kolei wicepremier Grzegorz Schetyna.
- Tusk fotografuje się z Chávezem
- Słońce Peru olśni Pekin
- Gdzie kondor nie lata
- Szmajdziński: Tusk zrujnował swój wizerunek
- Tusk: Najmniej zadowolony jestem z siebie
- Córka zazdrości Tuskowi opalenizny
- PiS: Lotem premiera najadłoby się 150 tysięcy dzieci
- Prezydent Rosji też jest "Słońcem Peru"
- Tusk: Nie potrzebowałem koki
- Premier zabronił ministrom grać w piłkę
- Tusk cierpi na syndrom Machu Picchu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tomasz Arabski twierdzi, że była to bardzo ważna wizyta, a premier nie był na urlopie, tylko caly czas pracował. "To były uczciwie i rzetelnie wydane pieniądze. Jeśli bierzemy pod uwagę rangę tej wizyty i jej koszty, obawiam się, że naprawdę państwa oceny są mocno przesadzone" - powiedział Arabski w RMF FM. Odniósł się w ten sposób do krytyki, m.in. ze strony PiS, że premier wybrał się w "podróż życia" za publiczne pieniądze.
"Myślę, że gdyby premier miał podejmować decyzję jeszcze raz, to pojechałby tylko na szczyt Unia Europejska - Ameryka Łacińska, a wizyty w Peru i Chile przełożyłby na inny czas" - stwierdził z kolei w Radiu ZET wicepremier Grzegorz Schetyna. Na stwierdzenie, że wyszła z tego "komiksowa podróż", Schetyna odpowiedział: "Tak została opakowana i nie mogliśmy tego odmienić, bo i odległość duża i było, jak było. Wszyscy to widzieliśmy. To była podróż okraszona gadżetami, a nie merytorycznym tematem".
Tymczasem szef kancelarii premiera przekonuje, że Donald Tusk nie musiał brać urlopu, bo podróż do Chile i Peru nie była prywatną wizytą. Z kolei - jak tłumaczył - tradycją w Ameryce Łacińskiej podczas oficjalnych wizyt jest zapraszanie szefów rządów z małżonkami.
"Premier był cały czas w pracy. Choćby to Machu Picchu to nie była nasza fanaberia, tylko radość Peruwiańczyków z tego, że mogą pokazać takie miejsce. Oni nas tam serdecznie zapraszali, tak samo jak szefa Komisji Europejskiej czy innych premierów, czy prezydentów. Część z nich skorzystała z tego wyjazdu, część pojechała gdzie indziej" - powiedział Arabski.
A dlaczego Tusk podczas szczytu przywódców i szefów rządów państw UE oraz Ameryki Łacińskiej w Limie został posadzony obok oskarżanego o wspieranie terroryzmu prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza? Według Arabskiego, to wynikało z protokołu. Podkreślił, że nie można tego nazwać wpadką. Jego zdaniem Chavez był zaproszony na szczyt, aby bliżej poznał polityków UE.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!