Zamach obok bazy USA w Kabulu
Sześciu Afgańczyków i ośmiu amerykańskich żołnierzy zostało rannych, gdy zamachowiec-samobójca zdetonował we wtorek w pobliżu bazy wojskowej USA w Kabulu ładunek wybuchowy w mikrobusie.
- Kobieta-zamachowiec zmasakrowała Bagdad
- Szef NATO chce rozmawiać z talibami
- 18 tys. Amerykanów wiosną w Afganistanie
- Siły NATO zaatakowały... sojuszników
- "Afgańska strategia USA to kompromitacja"
- Tłumacz zabił dwóch żołnierzy USA
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W informacji przesłanej SMS-em do agencji AP odpowiedzialność za zamach wzięli na siebie talibowie. Twierdzą, że celem zamachu był konwój cywilny. Po wybuchu dostęp do bazy Camp Phoenix zablokowali żołnierze amerykańscy.
Siły NATO potwierdziły, że przed główną bramą amerykańskiego obozu doszło do eksplozji i że był to samochód-pułapka.
18 stycznia doszło w stolicy Afganistanu do największego od roku ataku terrorystycznego. Talibscy bojownicy, w tym zamachowcy-samobójcy w kamizelkach z ładunkami wybuchowymi, zaatakowali kilka budynków w centrum Kabulu, m.in. gmachy rządowe, banki i sklepy. W walkach z przybyłą na miejsce ataków policją zginęło co najmniej dziewięć osób, w tym czterech kamikadze; 38 osób zostało rannych.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!