Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięciometrowy żarłacz biały wpadł w rybacką sieć

13 października 2007, 16:31
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Każdego dnia o świcie rybacy z wioski Korsakov na wyspie Sachalin wyławiali z morza sieci pełne dorodnych łososi. Długość ryb nie przekraczała zwykle metra, a ciężar 20 kg. Tym razem, z wyciągniętej z głębin sieci, na przerażonych rybaków łypał ważący tonę żarłacz biały!

To największy z drapieżnych rekinów, znany pod przydomkiem rekin ludojad. Wyłowiony w zatoce Aniwa olbrzym to pierwszy taki przypadek w historii Sachalinu, bo ryby te pływają zazwyczaj w ciepłych wodach tropikalnych.

Naukowcy z sachalińskiego instytutu gospodarki morskiej uważają, że ryba zapuściła się w te rejony w pogoni za ławicą łososi wraz z ciepłymi prądami. Na wszelki wypadek władze ostrzegły plażowiczów - kto wie, czy wyłowiony żarłacz nie miał towarzystwa?

Żarłacza białego uważa się za najniebezpieczniejszego z rekinów. W jego szczękach ginie każdego roku kilkadziesiąt osób. I choć zwykle są to pomyłki rekina, polującego na stworzenia morskie, to seria filmów "Szczęki" sprawiła, że samo spojrzenie na żarłacza białego wywołuje u ludzi przerażenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj