Dlaczego do tej pory nie natrafiono na części zaginionego boeinga malezyjskich linii lotniczych? Zdaniem brytyjskiego "Daily Mail", który rozmawiał z ratownikami, coraz więcej poszlak potwierdza odrzuconą wcześniej hipotezę - maszyna wcale nie runęła do wody, a wylądowała bezpiecznie. Zwłaszcza, że na policję zgłosili się mieszkańcy północno-wschodniej Malezji, którzy widzieli i słyszeli nisko przelatujący samolot z wysuniętym podwoziem, szykujący się do lądowania dokładnie wtedy, gdy kontrola lotów straciła boeinga z radarów. Ratownicy na razie jednak nie rezygnują z prób odnalezienia wraku w oceanie, bo zamiast kilkunastu rybakom wolą wierzyć ekspertom, którzy przewidzieli ostatni kurs samolotu.

Pikanterii poszukiwaniom dodaje fakt, że oficjalne prośby zarówno ratowników, jak też i władz Malezji do Stanów Zjednoczonych o udostępnienie danych wywiadowczych wychwyconych przez aparaturę bazy na wyspie Diego Garcia, jak i tajnej bazy wywiadu w australijskim Pine Gap, spotkały się z odmową. Władze USA potwierdziły, że niczego nie nagrały i nic nie wiedzą o losie maszyny.