- Nie jestem pewnie, czy wiedziałem, czy to przestępstwo, czy nie - powiedział hierarcha, gdy w ubiegłym miesiącu składał zeznania. Dodał, że dziś ma już świadomość, że jest to karalne.

Tymczasem zgodnie z dokumentami przedstawionymi przez kancelarię Jeffa Andersona, który zresztą przepytywał duchownego, w 1984 roku dokładnie zdawał sobie sprawę z tego, że doprowadzenie do zbliżenia cielesnego z dzieckiem to przestępstwo. Ma to potwierdzać jeden z dokumentów, jakie skierował do ówczesnego arcybiskupa z St. Paul w Minneapolis Johna R. Roacha, w którym opisał przypadek dziecka, którego rodzice twierdzą, iż miało być molestowane przez duchownego. Stwierdził, że rozważają oni złożenie doniesienia na policji, informował również o terminie, w którym sprawa ulegnie przedawnieniu.

Rzecznik diecezji, w której teraz pełni posługę abp Carlson podkreślił w wydanym oświadczeniu, że hierarcha nie jest w stanie przypomnieć sobie swojego stanu wiedzy przed wieloma dekadami. Poza tym - jak dodał - pytania nie dotyczą jego moralnego postrzegania pedofilii, wedle którego jest to straszliwe przestępstwo

Arcybiskup Carlson był przepytywany w związku ze śledztwem, jakie toczy się w sprawie molestowania seksualnego dzieci, do którego miało dochodzić w archidiecezji w St. Paul i diecezji Winona w Minnesocie.