Bojówkarze twierdzą, że za ostrzał odpowiada ukraińska armia, choć sztab tłumaczy, że jej najbliższe pozycje znajdują się 15 kilometrów od miejsca tragedii, a pocisk moździerzowy ma zasięg maksimum 8 kilometrów. Nie zważając na te tłumaczenia, separatyści oraz rosyjskie "media" informują, że to Ukraińcy odpowiadają za śmierć cywilów. Dlatego też przyprowadzono na miejsce tragedii ukraińskich żołnierzy, którzy byli poniżani i opluwani przez zebrany tłum.

Wojskowi to prawdopodobnie zatrzymani przez bojówkarzy obrońcy donieckiego lotniska. Sztab przyznaje, że 16 z nich zostało porwanych przez separatystów. Podobno trwają już rozmowy na temat ich uwolnienia.

Ukraińskie wojsko straciło kontrolę nad dwoma terminalami i broni się w zachodniej części lotniska. Władze twierdzą, że kontrolują oni budynek straży pożarnej, okolice zburzonej wieży kontroli lotów i zniszczony pas startowy.