Miliony Amerykanów wciąż nie mają prądu
Takiej awarii w Stanach Zjednoczonych nie było od pięciu lat. Po wielkiej burzy siadło zasilanie w sporej części Florydy. Bez prądu jest od wczoraj kilka milionów ludzi. Energii nie ma w ponad ośmiu tysiącach miejscowości, od Miami po Tampę.
Zasilanie padło wczoraj tuż po godzinie 13:00 miejscowego czasu. Przez południową Florydę przechodziły wtedy gwałtowne burze z piorunami, ulewnym deszczem i wichurami. Według CNN uszkodzony został główny przełącznik na podstacji w Miami. Stacja zaczęła nawet płonąć.
Ale to nie wszystko. Gwałtowna burza wywołała awarie w aż ośmiu elektrowniach. Automatycznie wyłączyła się też elektrownia atomowa. Gdy zabrakło prądu, ludzie utknęli w windach, a zdezorientowani kierowcy po omacku przejeżdżali skrzyżowania z nieczynną sygnalizacją świetlną.
Sprawą zainteresował się sam Waszyngton, który od razu uspokoił, że nie ma mowy o tym, by za awarią zasilania stali terroryści.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!