Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

"Osama bin Laden to pracoholik"

2008-03-27 | Ostatnia aktualizacja: 18:21 | Komentarze: 0 | skomentuj
Ochroniarz bin Ladena: „Nigdy nie zabiłem człowieka”

Ochroniarz bin Ladena: „Nigdy nie zabiłem człowieka” / Inne

Podziwia przywódcę Al-Kaidy za pracowitość i oddanie Islamowi. "Osama zawsze będzie o krok przed zachodnim wywiadem" - przekonuje. I z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy z karabinem na plecach, nosił za arcyterrorystą bagaże. Nasser al Bahri, prywatny ochroniarz Osamy bin Ladena, opowiada o latach spędzonych u boku "mistrza".

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Osama bin Laden to pracoholik" - wspomina w wywiadzie dla gazety "The Daily Telegraph" Nasser al Bahri, 35-letni taksówkarz żyjący w Jemenie. Zanim usiadł za kółkiem, spędził cztery lata u boku przywódcy Al-Kaidy. Był jego osobistym ochroniarzem, ale - jak twierdzi - nigdy nie zabił człowieka.

O Osamie mówi z niezwykłą czcią i nazywa go "szejkiem". Gdy był jego ochroniarzem, dbał, by system satelitarnej łączności Osamy zawsze był sprawny. Nosił mu bagaż, nadzorował pracę innych - od kucharzy po kierowców. "Najgorszy moment zdarzył się, gdy pewien Sudańczyk mocno obraził szejka. Musiałem go związać i wyprowadzić. Ale nawet wówczas szejk kazał mi go puścić" - zapewnia.

Przyznaje jednak, że jego szef "ciągle myślał o rozprzestrzenieniu wojny na cały świat". "Zawsze mówił, że musimy uderzyć Amerykę z najbardziej niespodziewanego kierunku" - dodaje Bahri. Twierdzi, że plan ataku na wieżowce World Trade Center musiał powstać, gdy razem pracowali, ale nic o nim nie wiedział.

"Gdyby mógł, z przyjemnością przeżyłby tułaczkę przez Afganistan z Osamą raz jeszcze" - pisze dziennikarz "Daily Telegraph".

Wspomnienia Bahriego są szczególnie cenne dla FBI i CIA. Agenci od lat żądają jego deportacji do Stanów Zjednoczonych, ale władze Jemenu nie wydają na to zgody.

FJ
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl