Ortodoksyjny muzułmański duchowny oskarżył przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka rząd brytyjski o "nieludzkie i poniżające traktowanie" oraz "bezprawne zatrzymanie" i wygrał. Będzie mógł pozostać w Wielkiej Brytanii przynajmniej tak długo, jak nie zostanie rozpatrzona apelacja od wyroku. Prócz tego dostanie 2,5 tys. funtów rekompensaty.

>>>Londyn o krok od wyrzucenia "ambasadora bin Ladena"

Oprócz samego Katady jeszcze 10 mężczyzn mających związki z terroryzmem usłyszało dziś korzystne dla siebie wyroki. Sędziowie usprawiedliwiali kuriozalne orzeczenia tym, że przyznane odszkodowania i tak były "wyjątkowo niskie" ze względu na fakt, że aresztowania zostały dokonane "ze względów bezpieczeństwa" i w celu ochrony przed terroryzmem.

"To jest szaleństwo! Abu Katada i inni mogli w każdej chwili opuścić nasz kraj. Zamiast tego mieszkali tutaj za pieniądze naszych podatników" - stwierdził oburzony doradca premiera Gordona Browna, poseł Patrick Mercer.

Abu Katada utrzymywał, że rząd brytyjski, aresztując go po zamachach 11 września, naruszył Konwencję Praw Człowieka. Sędziowie uznali wprawdzie argumenty rządu: konieczność ochrony ludności Wielkiej Brytanii przed terroryzmem i utrzymywania źródeł informacji o Al-Kaidzie w tajemnicy, jednak ważniejsze okazały się prawa deportowanego do "uczciwości proceduralnej".

"To, że ten ziejący nienawiścią człowiek będzie nadal kosztował brytyjskich podatników pieniądze, to idiotyzm" - wścieka się Matthew Elliott, szef zjednoczenia płatników podatków.

Dzisiejszy wyrok to kolejny przykład szaleństwa na punkcie praw człowieka, jakie ogarnęło europejskie sądy - oceniają analitycy. Bo mułła Abu Katada nie jest zwykłym muzułmaninem spokojnie mieszkającym i pracującym w Europie. 48-letni duchowny, uznawany za najbardziej wpływowego islamistę na naszym kontynencie, nazywany jest ambasadorem Osamy bin Ladena w Europie i duchowym przywódcą europejskiej Al-Kaidy.

"Gdybyśmy nie byli spętani tymi wszystkimi europejskimi prawami człowieka, już dawno wyrzucilibyśmy tego człowieka. Oszczędzilibyśmy ogromne pieniądze" - wścieka się Elliot.

Wczorajsze orzeczenie brytyjskiego sądu nie oznaczało bowiem automatycznej ekstradycji Abu Katady. Brytyjczycy mogli zacząć procedurę, ale z wydaleniem mułły musieli poczekać na orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dziś rząd w Londynie czekała przykra niespodzianka.