Nowa afera. Kto kazał gnębić bary z grami?
Właściciele lokali, w których stoją "jednoręcy bandyci" są oburzeni. Codziennie kontrolują ich strażacy, policjanci, celnicy, inspektorzy sanepidu i skarbowki. Z dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że to skoordynowana akcja, zlecona przez kogoś "z góry". Komu zależy na gnębieniu automaciarzy?
- "Był bardziej spocony niż Chlebowski"
- PO żąda: Ujawnić bilingi Kaczyńskiego
- Kaczyński walczy o Wassermana i Kempę
- CBA wcale nie bije w PiS? Kamiński wyjaśnia
- Bukmacherzy z Polski dostaną internet
- Gosiewski: Działałem w interesie państwa
- To będzie hit komisji śledczej
- Uśmiechnięty Chlebowski wrócił do Sejmu
- Lech domaga się odszkodowania od rządu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od tygodnia trwają masowe kontrole barów i innych miejsc, w których działają tzw. jednoręcy bandyci. Kontrolują je wszystkie służby od sanepidu po skarbówkę i urzędy celne. Resort finansów twierdzi, że to rutynowe działania.
"Mamy wysyp kontroli" - mówi Stanisław Matuszewski, prezes Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. Tłumaczy, że lokale z automatami kontrolują
strażacy, sanepid, policja i inne służby. "To działania jak w PRL. Teraz zamiast prywaciarzy, wykańczają automaciarzy" - oburza się Matuszewski. Według branży, za
kontrolami stoi tajemnicza krajowa grupa zadaniowa celników, o której nikt dotychczas nie słyszał.
Właściciel kilku lokali z automatami na południu Polski opowiada nam, że u niego kontrole zaczęły się w ubiegły poniedziałek.
"Do lokalu weszła straż pożarna. Interesowali się nie tylko gaśnicami i oznaczeniem drogi ewakuacyjnej, ale też automatami" - opowiada. I dodaje, że dzień później lokal
wizytowali inspektorzy z Urzędu Dozoru Technicznego. "Sprawdzali szyby wentylacyjne i też interesowali się automatami" - relacjonuje.
W środę wizytę złożył sanepid. W czwartek - policja. Nieoficjalnie kontrolerzy mieli przyznać, że polecenie gruntownego sprawdzenia lokalu przyszło "z góry". Nasz
rozmówca mówi, że taki sam scenariusz kontroli powtarza się u "automaciarzy" z Będzina, Raciborza i Rudy Śląskiej.
Zdaniem branży hazardowej, kontrole ruszyły na polecenie ministerstwa finansów. Czy to faktycznie resort je zlecał? Ministerstwo w mejlu do redakcji napisało, że w związku z ustawą hazardową
i sierpniową nowelizacją ustawy o Służbie Celnej, celnicy dostali "nowe zadania związane z rynkiem gier i zakładów wzajemnych".
W piśmie z resortu czytamy też, że "zadania, o których mowa w ww. ustawach, będą realizowane, a przyznane uprawnienia stosowane przez organy Służby Celnej".
"Nie ma żadnej zmasowanej akcji na dzierżawców lokali pod automaty" – zapewnia Sylwia Stelmachowska z wydziału prasowego resortu finansów.
Ustaliliśmy jednak, że fala kontroli w całym kraju ruszyła 1 grudnia. I że w części protokołów inspektorzy wprost przyznają, że dostali takie polecenie ze skarbówki. Dotarliśmy do
protokołu sanepidu, który sprawdzał salon we Wrocławiu: "Kontrolę przeprowadzono w związku z pismem z dnia 1 grudnia 2009 r. Urzędu Kontroli Skarbowej, dotyczącym przeprowadzenia
kontroli w zakładach, w których usytuowane są punkty gry na automatach".
Czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!