Rusza telefon zaufania dla zdołowanych
W poniedziałek rusza pierwszy w Polsce bezpłatny numer dla osób przeżywających kryzys emocjonalny. Dyżurujący pod nim psycholodzy będą pomagać Polakom, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemami. "Ten telefon może zapobiec fali depresji Polaków" - uważają eksperci.
- Jak trudno polubić święta...
- Bij dzieci, a zapewnisz im... sukces
- ZUS walczy z kolejkami
- "Głód sukcesu zajadamy porażką"
- Nie ma gdzie leczyć chorych psychicznie
- Dziecko lubi słodycze? Może mieć depresję
- Polskie firmy zamęczyły pracowników
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Polska to pustynia, jeśli chodzi o udzielanie bezpłatnej pomocy psychicznej i psychiatrycznej" - mówi prof. Jerzy Mellibruda z Instytutu Psychologii Zdrowia, który uruchamia numer. Jak wynika z analiz Instytutu, na wielu obszarach Polski nie ma żadnej instytucji, która mogłaby udzielić fachowego wsparcia osobom przechodzącym załamanie nerwowe.
Eksperci zwracają uwagę, że ofiary przemocy w rodzinie mogą powiadomić policję albo skorzystać z telefonu Niebieska Linia. Tymczasem osoby, które mają nagłe problemy finansowe, przechodzą kryzys małżeński, straciły pracę, nie radzą sobie z wybrykami swoich dzieci, albo choćby przechodzą nagłe pogorszenie nastroju, nie mają do kogo zwrócić się o pomoc. "A takich Polaków jest coraz więcej i trzeba im pomóc" - dodaje Mellibruda.
Jak będzie wyglądać taka pomoc? Psycholodzy udzielą przeżywającym załamanie osobom jednorazowego wsparcia, a w razie potrzeby skierują ich do najbliższego specjalisty. "Czasem sama taka rozmowa może pomóc. Można bowiem wspólnie się zastanowić, jak rozwiązać problemy" - mówi Maria Hammela Keller z Fundacji Dzieci Niczyje. Kilka miesięcy temu Fundacja założyła telefon zaufania dla dzieci i młodzieży.
Depresja Polaków
Ruszający dziś telefon ma mieć też działanie prewencyjne. Bo - jak tłumaczy Jerzy Mellibruda - brak wczesnej interwencji może prowadzić do załamań psychicznych, a nawet przeradzać się w depresję.
Jak wynika z szacunkowych danych, na depresję choruje koło półtora miliona Polaków. Problem polega na tym, że większość z nich wstydzi się szukać pomocy lub zbyt późno dostaje właściwą diagnozę. Według jednego z sondaży, 20 proc. pacjentów zgłaszających się do lekarzy podstawowej opieki z najróżniejszymi schorzeniami, w rzeczywistości cierpiało na nierozpoznaną depresję. "A koszty ekonomiczne późnego wykrywania tej choroby są bardzo wysokie. Takie osoby wypadają z rynku pracy, przechodzą na rentę i sięgają po pieniądze z ZUS" - mówi Aleksander Araszkiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!