Zobacz, jak zostać gwiazdą YouTube
- Tak seriale wysysają pieniądze z widzów
- PiS już zbiera sympatyków w sieci
- Już ponad milion Polaków ćwierka w sieci
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
...i prawdziwe pieniądze
Kiedy w 2006 r. Google kupował YouTube’a od jego twórców za 1,65 mld dol., wielu analityków rynku śmiało się, że Google powinien się puknąć w swój Web 2.0, tak przepłacając za serwis, który nie zarabiał i nie wiadomo nawet kiedy zacznie przynosić zyski. Google nadal nie przyznaje, czy była to opłacalna inwestycja.
Sława w YouTubie zaczyna natomiast przynosić zyski internetowym gwiazdom. "Najbardziej cieszy mnie, że zacząłem nieźle zarabiać" - chwalił się już w 2007 r. dziennikowi The Hollywood Reporter Kent Nichols, autor serii wideo "Ask A Ninja" o mężczyźnie z pończochą na głowie odpowiadającym na stawiane przez samego siebie pytania: o miniaturowego golfa, przyjęcia w ogrodzie czy kodeks wojowników ninja (zobacz >>). Po kilkuminutowym nagraniu pojawia się lista firm finansujących program, a filmiki tak się spodobały, że już po kilku miesiącach Nichols miał agenta, który negocjował mu stawki i wybierał sponsorów.
Podobnie szybko dorobili się Fritz Brobe i Stephen Voltz, autorzy kultowego filmu, w którym mentosy wrzucone do dwulitrowych butelek coca-coli wywołują wybuch. Kiedy nagranie zaczęło podbijać internet, do Brobe’a i Voltza momentalnie zgłosiła się Coca-Cola z propozycją kontraktu.
Najbardziej spektakularne sukcesy należą do youtube’owych filmowców. I tak kiedy kilka miesięcy temu pochodzący z Urugwaju Fede Alvarez zamieścił niezwykle profesjonalny klip science fiction "Ataque de Panico!" o ataku olbrzymich robotów na Montevideo, podbił nie tylko sieć, ale też Hollywood. Tamtejsze studia filmowe widząc, ile młody reżyser był w stanie zyskać, inwestując 300 dolarów, zaproponowały kontrakt na, bagatela, 30 mln dolarów.
"Gwiazdki jednego nagrania ani nie mają szansy na tym zarobić, ani nie przynoszą wielkich zysków serwisowi - uważa Rafał Agnieszczak, twórca portalu Fotka.pl i Startup School. - Jednak ich różnorodność daje YouTube’owi rozmach potrzebny do tego, by przyciągnąć reklamodawców oraz koncerny filmowe i muzyczne, które już zaczynają odpłatnie umieszczać w serwisie swoje nagrania - przekonuje Agnieszczak. I dodaje, że właściciele zdążą jeszcze na serwisie zarobić. - A im więcej gwiazd w nim będzie, tym dla YouTube’a lepiej".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!