Horror na Opolszczyźnie. Młody mężczyzna biegał po podwórku, wymachując butlą gazową. Groził najbliższym. Gdy przyjechało pogotowie ratunkowe i policja, chwycił siekierę. Zranił sanitariusza i pielęgniarkę. Wtedy po broń sięgnął jeden z mundurowych. Zaczął strzelać. Ranny szaleniec zmarł.
Sceny jak z filmu grozy rozegrały się tuż przed południem w małej miejscowości na Opolszczyźnie. Na pogotowie zadzwonili przerażeni rodzice, których dorosły syn zaczął się zachowywać jak obłąkany. Natychmiast wysłano do nich karetkę i policyjny radiowóz.
Do wymachującego ciężką butlą gazową mężczyzny nie przemawiały ani prośby, ani groźby. Jednak naprawdę niebezpiecznie zrobiło się, gdy chwycił on siekierę. Szaleniec zranił sanitariusza i pielęgniarkę. Wtedy jeden z policjantów strzelił. Najpierw w powietrze, a potem do napastnika.
Ranny napastnik zmarł w drodze do szpitala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|