Dziennik Gazeta Prawana logo

Podkarpacka masakra piłą mechaniczną

17 kwietnia 2008, 00:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ryszard K. odopowie za poważne uszkodzenie ciała
Ryszard K. odopowie za poważne uszkodzenie ciała/Inne
"To szaleniec. Naoglądał się horrorów, a teraz sam straszy ludzi" - opowiada "Faktowi" Stanisław Klucz, który cudem uniknął śmierci z rąk swojego sąsiada. Ryszard K. zaatakował go piłą łańcuchową. Chwilę później polała się krew, a ręka pana Stanisława zawisła na strzępku mięśnia. Na szczęście lekarzom udało się ją przyszyć. Furiatem natomiast zajęli się policjanci.
teksanska_masakra_75338a_219873.jpg
Podkarpacka masakra piłą mechaniczną
teksanska_masakra_75337a_219811.jpg
Pan Stanisław o mało nie stracił ręki

Pan Stanisław i Ryszard mieszkają na końcu górskiej Przysietnicy. Mieszkając na odludziu, są na siebie skazani. Zamiast jednak żyć w dobrych, sąsiedzkich relacjach, oni od lat szczerze się nienawidzą - pisze "Fakt". Powodem niezgody jest wąski pasek trawnika rozdzielający oba gospodarstwa. Rośnie na nim niewielki sad. Dziś, po latach awantur, ani pan Stanisław, ani Ryszard nie wiedzą, kto zasadził które drzewo. W końcu Ryszard K. postanowił rozwiązać problem radykalnie. Nalał benzyny do piły mechanicznej i zaczął wycinać śliwy. Kiedy sąsiad zobaczył, co się dzieje, wyskoczył z domu, by ratować kwitnące drzewa.

"Sąsiedzie, uspokój się! Co ty wyprawiasz" - próbował powstrzymać szalejącego z piłą sąsiada. Wtedy w Ryszarda K. coś wstąpiło. Patrząc pełnym nienawiści wzrokiem, ruszył w stronę starszego pana. Wymachując piłą, krzyknął: "To twój koniec! Zaraz cię zabiję!"

80-latek zasłonił twarz ręką i wtedy poczuł przeszywający ból. Cały zalał się krwią. Jego ręka pod łokciem zawisła na kawałku mięśnia. Pan Stanisław osunął się na ziemię, a oprawca odwrócił się na pięcie i uciekł.

"Myślałem, że to już moje ostatnie chwile. Widziałem rękę wiszącą na skórze i czułem ból, którego nie sposób opisać" - mówi "Faktowi" pan Stanisław. "Na szczęście żona usłyszała mój krzyk i wezwała pogotowie" - dodaje.

Ranny trafił do szpitala prosto na stół operacyjny. Lekarze przez kilka godzin walczyli o uratowanie odciętej ręki. Na szczęście udało się. Pan Stanisław może już nawet poruszać palcami, choć zanim odzyska sprawność, minie jeszcze wiele tygodni. Ryszardem K. zajęli się już policjanci. Kiedy go zatrzymywali, był pijany. Dopiero po wytrzeźwieniu trafił na przesłuchanie do prokuratury.

"Ten mężczyzna będzie odpowiadał za spowodowanie poważnych obrażeń ciała. Za to przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia" - tłumaczy prokurator Aurelia Skiba, szefowa Prokuratury Rejonowej w Brzozowie. Ryszard K. będzie odpowiadał z wolnej stopy.

"Mam sąsiadowi za złe to, co mi zrobił. Ale może jednak czas się pogodzić?" - zastanawia się pan Stanisław.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj