Obserwowana przez Derochera niedźwiedzica, z chipem w obroży, w 9 miesięcy przeszła ponad 3,5 tys. kilometrów. Wyruszyła z Północno-Zachodnich Terytoriów Kanady i udała się w kierunku Jukonu. W końcu dotarła do granicy z Alaską. Szła jednak dalej. W listopadzie była jakieś 30 km od rosyjskiej Wyspy Wrangla. Około świąt Bożego Narodzenia jednak zawróciła i ruszyła w kierunku rodzinnej Kanady. Ostatnim razem kontrolowano jej podróż pod koniec stycznia: zbliżała się wtedy do granicy państwa.

Rekordowy marsz kanadyjskiej niedźwiedzicy budzi jednak obawy badaczy, którzy są przekonani, że to ocieplenie klimatu zmusza niedźwiedzie do tak długich wędrówek. Kanadyjskie niedźwiedzie poruszają się zazwyczaj na obszarze 50 tys. km kw. i niechętnie oddalają od znanych im łowisk fok. Od czasu do czasu bardziej ruchliwym zdarza się przejść tysiąc kilometrów w ciągu roku. Tymczasem ostatnio niedźwiedzie polarne muszą odbywać coraz dłuższe podróże, a to przez nieustannie topniejący lód Morza Arktycznego. Tak nienaturalny wysiłek może być dla tych dużych zwierząt bardzo niebezpieczny. Przez forsowne marsze marnują zasoby energii gromadzone na wiosnę i zimę. Uczeni mają nawet wątpliwości, czy zmęczone wędrówką niedźwiedzie będą chciały się rozmnażać i opiekować młodymi.