Z nudów zabili kochającego męża i ojca
Te wydarzenia wstrząsnęły Polską. Pili piwo, wałęsali się po ulicach Kołobrzegu i nudzili się. Dopiero gdy zauważyli wracającego z pracy do dzieci i żony Mariusza Grabowskiego, ożywili się. Otoczyli go. I pobili tak ciężko, że zmarł. Posłanka Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej nie ma wątpliwości: "Powinno się ich karać od razu za morderstwo".
Od kilku tygodni był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Najbliższe święta miał spędzić razem z rodziną. W nowym mieszkaniu, które kilka tygodni temu dostał po wielu latach oczekiwania. "To miały być jego najpiękniejsze święta. Tak się cieszył" - opowiada przez łzy Maria Łysek, przyjaciółka rodziny. "Teraz te święta będą im się kojarzyć z żałobą..."
Tego wieczoru Mariusz wracał z pracy na budowie. W bocznej uliczce, tuż przy garażach, spotkał pięciu wyrostków. Krystian W. (17 l.), Kamil T. (18 l.), Andrzej K. (19 l.), Robert K. (21 l.) i Łukasz W. (23 l.) - na co dzień uczniowie Zespołu Szkół Mechanicznych z Kołobrzegu - wałęsali się bez celu po mieście i pili piwo. By zabić nudę wpadli na makabryczny pomysł - postanowili pobić pierwszego lepszego napotkanego człowieka. Wtedy zauważyli Mariusza Grabowskiego.
Masakrę przerwał przypadkowy przechodzień, który zauważył bójkę i z krzykiem zaczął biec na pomoc maltretowanemu. Napastnicy porzucili konającą ofiarę i uciekli. Na miejscu pojawiła się błyskawicznie karetka pogotowia i policjanci. Niestety, Mariusz Grabowski nie miał żadnych szans - zmarł na miejscu.
Dzięki szybkiej akcji policji już po kilku godzinach wszyscy sprawcy mordu zostali zatrzymani i zamknięci w areszcie. I choć oni zabili człowieka, prokurator postawił czterem z nich zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Za to grozi im kara zaledwie do 10 lat więzienia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!