Do akcji ratowniczej zaangażowano około 150 strażaków. Wkrótce po wybuchu udało im się wydobyć spod gruzów kobietę. Jedna osoba została poważnie ranna, trafiła do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Kilku innych lokatorów, wśród nich matka z dzieckiem, doznało lżejszych obrażeń. Zostali przewiezieni do katowickich szpitali.

Wiadomo było jednak, że ratownicy nie mogą się doliczyć trzech osób, które znajdowały się na liście lokatorów zamieszkujących tę kamienicę. Po południu "Fakty" TVN poinformowały, że wśród osób, których szukają ratownicy, jest reporter programu informacyjnego stacji, Dariusz Kmiecik. Nie udało się także skontaktować z jego żoną, reporterką TVP Katowice, Brygidą Forsztęgą-Kmiecik - informował serwis press.pl. Mieszkanie małżeństwa i ich dziecka mieściło się na trzecim piętrze zniszczonego budynku.

Do poszukiwań zaangażowano między innymi Małopolską Grupę Poszukiwawczo Ratowniczą. W sumie oddelegowanych jest 21 ratowników z 4 psami tropiącymi - mówi starszy brygadier Paweł Motyka, zastępca komendanta sądeckiej Straży Pożarnej. - Do akcji jest użyty specjalistyczny sprzęt jak geofony oraz kamery wziernikowe czy termowizyjne - dodaje.

Niestety późnym wieczorem ratownicy poinformowali, że dotarli do ciał trzech osób - mężczyzny, kobiety i dziecka. - Wchodząc do studia rozmawiałem z Komendantem Głównym PSP, który przekazał mi, że ratownicy dotarli do ciał trzech osób. Zostały całkowicie zagruzowane, co wskazywałoby na to, że najprawdopodobniej śmierć ponieśli natychmiast w momencie katastrofy - powiedział w rozmowie z TVP Info szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Janusz Skulich.

Nad ranem zidentyfikowano ciała wszystkich zmarłych. To reporter "Faktów" TVN Dariusz Kmiecik, jego żona Brygida Frosztęga-Kmiecik z TVP Katowice oraz ich 2-letni syn.

Śledztwo prokuratury

Prokuratorzy, choć wszczęli już śledztwo, będą mogli rozpocząć pracę na miejscu katastrofy dopiero po zakończeniu akcji ratowniczej. - Postępowanie jest prowadzone w kierunku sprowadzenia niebezpieczeństwa zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób - informuje rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek. Tymczasem wciąż trwają poszukiwania trzech osób, których nie doliczono się w zniszczonym budynku.

Do wybuchu doszło przed godziną 5 rano. Eksplozja zniszczyła trzy kondygnacje budynku u zbiegu ulic Sokolskiej i Chopina w ścisłym centrum Katowic. Zawaliła się ściana frontowa, ocalał tylko parter.

psav_embed

Wiadomo już, że nim do tego doszło, w nocy w Katowicach zanotowano wstrząs sejsmiczny. Wyższy Urząd Górniczy informuje, że epicentrum znajdowało się około 4 kilometrów od kamienicy, w której wybuchł gaz. Wstrząs miał siłę mniej więcej 2 stopni w skali Richtera, której używa się do określenia trzęsień ziemi. Do kopalń nie zgłosił się nikt, kto wyczuł drżenie ziemi.

Sztab kryzysowy uruchomił specjalną infolinię dla poszkodowanych i ich rodzin - tel. 32 359 95 18.