Podczas marszu w obronie praw kobiet - Marszu Godności 18 czerwca 2016 r. działacze "Zielonych" nieśli zielony transparent ze znakiem Polski Walczącej, z dodanymi na końcach kotwicy symbolami płci oraz hasłem "Nie-podległa". Groziła im grzywna. Sprawę o znieważenie symbolu Polski Walczącej wniosła do sądu policja z zawiadomienia jednego z internetowych kanałów informacyjnych.

Sąd odwoławczy utrzymał wyrok pierwszej instancji z października 2017 r. i odrzucił apelację złożoną przez policję wobec autorki transparentu Elżbiety Hołoweńko oraz działacza "Zielonych" Marcina Krawczyka (zgodzili się na ujawnianie swoich danych - PAP).

Podczas czwartkowej rozprawy, autorka grafiki podkreślała, że transparent, podobnie jak i znak Polski Walczącej, ma dla "Zielonych" ogromne znaczenie i jest odzwierciedleniem "przekonań i walki o prawa kobiet". Ma też pokazywać równość kobiet i mężczyzn. Transparent wykonany został w 2013 r. na "Manifę" i używany był podczas wielu demonstracji.

W ocenie sądu, apelacja w tej sprawie została złożona w błędny sposób - powiedział uzasadniając czwartkowy wyrok sędzia Leszek Parzyszek. Podkreślił, że sąd pierwszej instancji słusznie dowiódł, iż nie było w działaniach "Zielonych" intencji znieważenia symbolu Polski Walczącej.

Należy podkreślić, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w obszernym, pisemnym uzasadnieniu wyroku, przeprowadził bardzo drobiazgową, uwzględniającą poglądy doktryny i orzecznictwa, wykładnie kluczowego w tej sprawie znieważenia, dochodząc do wniosku, że zachowanie obwinionych nie stanowiło takiego czynu - mówił w uzasadnieniu sędzia.

Apelujący nie podjął nawet próby wykazania, że te rozważania sądu pierwszej instancji są błędne i dlaczego - dodał sędzia.

Zaznaczył, że sąd odwoławczy nie znajduje też prawnego uzasadnienia dla postawionej w apelacji tezy, iż niedopuszczalne jest, aby symbole narodu polskiego były przerabiane w jakikolwiek sposób. "Prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych, o ile nie prowadzi to do ich znieważenia" - orzekł sąd drugiej instancji. Według sądu, odmienne stanowisko byłoby szkodliwe dla samych symboli "bo czyniłoby je martwymi, stawiając w kategorii szacownych eksponatów, które należy tylko podziwiać".

Działacze "Zielonych" po rozprawie podkreślali zadowolenie z prawomocnego wyroku, bo oznacza on ich zdaniem, że symbole narodowe mogą być wykorzystywane przez wszystkich.

Autorka transparentu podkreślała podczas procesu, że nigdy nie chciał znieważyć, czy ośmieszyć znaku Polski Walczącej, bo jest on dla niej ogromnie ważny - jej matka i babcia walczyły w Powstaniu Warszawskim. Zdaniem Hołoweńko, większym znieważeniem znaku Polski Walczącej jest umieszczanie go na skarpetkach, czy kijach bejsbolowych i nawoływanie przez to do nienawiści wobec współobywateli.

To nie pierwsza taka sprawa - w maju ub.r. kielecki sąd skazał jedną z organizatorek "Czarnego Protestu" na dwa tysiące zł grzywny za znieważenie znaku Polski Walczącej. W tym przypadku chodziło o umieszczenie w podstawie kotwicy dwóch kropek, symbolizujących piersi kobiety. W lutym szczeciński sąd uniewinnił w podobnej sprawie inną uczestniczkę "Czarnego Protestu".

Znak Polski Walczącej jest prawnie chroniony od sierpnia 2014 r. Znak Polski Walczącej, będący symbolem walki polskiego narodu z niemieckim agresorem i okupantem podczas II wojny światowej, stanowi dobro ogólnonarodowe i podlega ochronie należnej historycznej spuściźnie Rzeczypospolitej Polskiej - stwierdza ustawa. Podkreślono też, że "otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej".