- To, jaki heroizm musieli  państwo wykazać, jest poza naszą wyobraźnią. To świadectwo najwyższej próby człowieczeństwa, jakie dzięki wam stało się udziałem historii Polski – mówił premier Mateusz Morawiecki na lutowym spotkaniu z członkami Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (PTS). Mimo takich deklaracji przedstawiciele podobnych organizacji skarżą się na brak pomocy finansowej ze strony państwa.

– Pisaliśmy prośby do różnych ministerstw. Otrzymywaliśmy odpowiedzi, że jesteśmy chlubą Polski, ale wsparcie naszej działalności nie jest możliwe – mówi Anna Stupnicka-Bando, prezes PTS. – Wiosną 2017 r. w akcie desperacji zwróciliśmy się do MSWiA o dofinansowanie działalności statutowej. Przez pięć miesięcy nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi – dodaje.

Dopiero po wielu telefonach resort wysłał pismo, w którym odmówił pomocy, odsyłając do jednego z otwartych konkursów w przyszłości. Redakcji DGP ministerstwo nie odpowiedziało na pytania.

Podobnie sytuację ocenia Stanisław Zalewski, szef Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. – Nie odczuwam zainteresowania ze strony rządu. Nie ma przypadków, by ktoś mnie zapytał, jak może pomóc. Przy organizacji uroczystości jakoś sobie radzimy. Brakuje
mechanizmu, który pozwalałby otrzymywać od władz stałe dofinansowanie bieżących potrze
b – mówi Zalewski. – Biorąc pod uwagę znaczenie polityki pamięci dla naszego kraju, taki mechanizm powinien powstać.

- Społeczeństwo obywatelskie nie zrobi wszystkiego samo – potwierdza historyk dr Łukasz Jasina.

Medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, przyznawany przez jerozolimski Instytut Jad Waszem, otrzymało 6850 Polaków. To największa grupa narodowościowa wśród Sprawiedliwych, co podkreślają przedstawiciele władz.

Według szacunków PTS do dziś żyje 160–180 polskich nagrodzonych. Do towarzystwa trafia wiele zaproszeń ze szkół z całej Polski. Brak środków często uniemożliwia przyjazd.