Dziennik Gazeta Prawana logo

Rejestry pełne duchów. Zorientowanie się, że przedsiębiorca nie żyje zajmuje urzędnikom nawet 3,5 roku

1 sierpnia 2018, 21:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Klawiatura komputera
Klawiatura komputera/Shutterstock
Nawet trzy i pół roku zajmuje urzędnikom zorientowanie się, że przedsiębiorca nie żyje – wynika z najnowszej kontroli NIK.

Co miesiąc z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wykreśla się z powodu zgonu średnio 750 przedsiębiorców. Statystyka ta będzie w kolejnych latach lawinowo rosła (w wiek emerytalny weszło pokolenie zakładające działalność po transformacji ustrojowej). Administracja państwowa zaś sobie zupełnie z tym nie radzi – do wykreśleń dochodzi przypadkowo, często z ogromnymi opóźnieniami. NIK ustaliła na przykład, że urzędy miast i marszałkowskie o śmierci przedsiębiorców prowadzących działalność regulowaną – na podstawie zezwoleń, koncesji, licencji etc. – dowiadywały się najczęściej niechcący. Nawet gdy pracownik jednej komórki organizacyjnej uzyskał taką wiadomość, nie przekazywał jej dalej.

„W skontrolowanych urzędach miast czas uzyskania informacji o śmierci przedsiębiorcy wynosił od jednego do nawet 510 dni od dnia zgonu, natomiast w urzędach marszałkowskich – od trzech do 1381 dni” – czytamy w opracowaniu z kontroli. Co gorsza, w większości magistratów urzędnicy nie inicjują procedury wykreślenia zmarłego przedsiębiorcy z CEIDG lub inicjują ją z opóźnieniem sięgającym półtora roku. W praktyce oznacza to, że ewidencja, mająca w założeniu zapewniać choćby podstawową pewność obrotu gospodarczego, stała się karykaturą samej siebie.

– komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – – dodaje prof. Robert Gwiazdowski, adwokat.

Nie lepiej jest w urzędach skarbowych. Pracownicy świadomie łamali tam prawo, przyjmując deklaracje podatkowe i zaległe wpłaty za zmarłych przedsiębiorców od ich rodzin, a nawet od nieznanych osób. Naczelnicy urzędów twierdzą, że chcą w ten sposób ułatwić życie ludziom w żałobie. NIK zaś podkreśla, że nawet jeśli tak jest, to przepisów należy przestrzegać, dopóki nie zostaną zmienione. Część kłopotów pomoże rozwiązać ustawa o zarządzie sukcesyjnym podpisana już przez prezydenta. Jednak i ona, zdaniem NIK, nie jest idealna.

WIĘCEJ W CZWARTKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj