Widera odbywał w Kołobrzegu zasadniczą służbę wojskową. Na okręcie wojennym znęcali się nad nim starsi koledzy z wojska. "Kazano mu na przykład robić po kilkaset karnych pompek, naśladować skoki strusia trzymając talerz między nogami, próbowano nawet na niego zrzucić torpedę. Poza tym były wyzwiska i wulgarne słownictwo. Wszystko rozgrywało się na okręcie" - opowiada rzecznik sądu apelacyjnego w Szczecinie, sędzia Janusz Jaromin.

Efektem bestialstwa starszych żołnierzy był m.in. uszkodzony kręgosłup. Dzisiaj 42-letni Widera jest schorowanym człowiekiem. Często dochodzi u niego do kilkunastogodzinnego paraliżu. Jest niepełnosprawny, zażywa bardzo silne leki przeciwbólowe - dwudziestokrotnie mocniejsze od morfiny.

W 1988 r. sześciu marynarzy skazano w procesie karnym za znęcanie się nad Widerą, jednego marynarza uniewinniono. Od tego momentu sąd rozpoznawał już sprawę z powództwa cywilnego. Procesy prowadziły sądy w Koszalinie i Gdańsku. Dwukrotnie wyroki uchylano i kierowano do ponownego rozpatrzenia. Od wyroku odwoływał się też sam Widera, który domagał się wyższej niż zasądzona w połowie lat 90. przez gdański sąd kwoty ok. 200 tys. zł. Poszkodowany chciał 4,5 miliona złotych odszkodowania.

Piątkowy wyrok jest prawomocny. Stronom przysługuje jedynie prawo do wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego.