Ze zdjęć satelitarnych Amazonii wynika, że w ostatnich pięciu miesiącach ubiegłego roku wycięto 235 kmkw. lasów deszczowych (obszar porównywalny do powierzchni Chicago). W analogicznym okresie 2007 r. łupem karczowników padło zaś blisko 350 tys. kmkw. puszczy. Tempo wycinania lasów spadło więc aż o 82 proc.

"To wyraźna poprawa, ale jeszcze nie czas na świętowanie. Poziom niszczenia lasów jest wciąż nie do zaakceptowania" – mówił szef resortu środowisko Carlos Minc. Zdaniem ministra, spowolnienie wycinki Amazonii to przede wszystkim efekt skutecznej działalności rządu, który ogłosił politykę zerowej tolerancji wobec nielegalnych karczowników.

Tej opinii nie podzielają jednak brazylijscy ekolodzy. Twierdzą, że w wyniku globalnego kryzysu gospodarczego spadło zapotrzebowanie na drewno oraz soję, a to oznacza znacznie mniejszą presję na puszczę. "Za każdym razem, gdy gospodarka Brazylii borykała się z zapaścią, poziom karczowania drzew wyraźnie spadał. - przekonuje Charles Roland Clement z National Institute for Amazon Research.