Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Poczytaj więzienne listy oligarchy

2009-09-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:11 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jednak społeczeństwo nic nie wiedziało wówczas o szlachetnych pomysłach właściciela Jukosu. Rosjanie wrzucali wszystkich oligarchów do jednego worka. Kojarzyli się tylko z: grabieżczą prywatyzacją, przekupywaniem urzędników, kryzysem gospodarczym. Bogacze ukręcili powróz na własną szyję, przy okazji topiąc na lata pojęcie demokracji i liberalizmu. Dziś - dzięki wielkiemu biznesowi - brzmią one w Rosji jak obelga.

Dlatego dojście do władzy KGB-owskiej ekipy Władimira Putina i obietnica zrobienia porządku w panoszącymi się biznesmenami zostały przyjęte przez Rosję z entuzjazmem. Taki był wynik "turnieju", który rozgrywał Chodorkowski i jego koledzy.

Putin miał dwa cele: zastraszyć oligarchów i podzielić część ich majątku od nowa. Gusinski i Borys Bierezowski stracili firmy, pieniądze i musieli uciekać na Zachód. Chodorkowski przeczuwał aresztowanie, ale nie wyjechał. Był doskonałym materiałem na proces pokazowy. Zniszczyć i przejąć największą firmę naftową zatrudniającą 150 tysięcy osób, mającą koncesje na najlepsze pola naftowe w Rosji? To musiało zrobić wrażenie na oligarchach. Nikt z biznesmenów nie bronił kolegi.

Jedną z niewielu osób, która wyrażała wątpliwości, był zaufany człowiek Putina Dmitrij Miedwiediew, dziś prezydent, ale nie prawdziwy władca Rosji.

Prawdziwy władca Władimir Putin dał niedawno popis swoich możliwości, kiedy przed kamerami zrugał oligarchę Olega Deripaskę. Kazał mu podpisać dokumenty, że natychmiast zostaną wpłacone pieniądze mieszkańcom niewielkiego miasteczka Pikaliewo, a gdy mokry ze strachu biznesmen odchodził od stołu, rozkazał mu wrócić i oddać długopis. Każdy, kto ma w Rosji pieniądze, musiał pomyśleć: "To ja mogłem być na jego miejscu". Dlatego od czasu upadku Chodorkowskiego, żaden bogacz nie odmówił wykonywania rozkazów Kremla.

Kiedy opuszczałem piękne Korałowo, Marina Filippowna powiedziała mi na pożegnanie: "Misza może siedzieć bez końca. Na pewno nie wyjdzie, dopóki Putin jest u władzy".

Jej słowa okazały się prorocze.

Paweł Reszka
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123456

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «