Siemoniak nie feruje wyroków, ale...

Siemoniak w wywiadzie dla TVN24 Siemoniak pytany dlaczego w tym zawiadomieniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ma wprost wskazanych szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza i szefa Kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego powiedział, że ABW nie jest od ferowania wyroków, to prokuratora ma tę sytuację zbadać, choć obaj nie powinni spać spokojnie.

Reklama

To rzeczywiście jest poważna rzecz. Tajemnice są święte. Państwo chroni swoje tajemnice. Nie można robić z tego sztuczek. To nie jest telewizyjny show, to jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego - podkreślił minister.

Semoniak przypomniał, że Cenckiewicz nie ma dostępu

Według Siemoniaka sposobem na sytuacje, w których jest ktoś nieuprawniony na takim spotkaniu, nie jest „wstać i wyjść”, tylko nieudzielanie informacji, które są niejawne. Przypomniał, że Cenckiewicza nie było na innych spotkaniach niejawnych w Kancelarii prezydenta, m.in. na pierwszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czy na spotkaniu Karola Nawrockiego z szefami służb 15 stycznia. Zaznaczył, że Cenckiewicz nie dostaje też tajnych dokumentów, bo "doskonale wiedzą, że nie ma dostępu".

Tu chodzi o pewną zasadę, jeżeli jest posiedzenie z klauzulą, to po prostu nie może być osób niedopuszczonych - stwierdził Siemoniak. Według niego zasada zachowania tajemnic działa niezależnie od poziomu czy to Kancelaria prezydenta, czy komisariat w najmniejszej miejscowości i gdyby tam była osoba nieupoważniona do dostępu do tajemnic, to tak samo trzeba byłoby taki przypadek ścigać i tak samo badać.

Państwo chroni swoje tajemnice. Jeżeli my pokazujemy w NATO, jeżeli my pokazujemy światu, że nie dbamy o to, będziemy ponosić tego konsekwencje. To są poważne rzeczy i naprawdę nie rozumiem, czemu próbują wytoczyć tutaj jakąś bitwę w sytuacji, która jest nie do obrony - zastanawiał się minister.

Reklama

To ABW, Krajowa Władza Bezpieczeństwa, tak to jest określone w przepisach, decyduje o tym, kto ma poświadczenie. Koniec, kropka. Nie może ktoś przyjść tutaj i powiedzieć, że ja mam poświadczenie, mi się wydaje, że mam poświadczenie, albo mój szef uważa, że mam dostęp. Nie ma tak, to ABW decyduje - mamy taki system - powiedział. Za rządów PiS było tak samo - dodał Siemoniak.

Siemoniak zapowiedział kontrolę ABW

O złożeniu do Prokuratury Krajowej zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na udziale w posiedzeniu RBN osoby bez prawa do dostępu do informacji niejawnych informował w środę rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Po lutowym posiedzeniu RBN minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapowiedział kontrolę ABW w związku z udziałem w obradach szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza. Według służb szef BBN nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowo-administracyjne, dlatego nie mógł zostać dopuszczony w jakimkolwiek trybie - nawet jednorazowej zgody - na posiedzenie, któremu nadano klauzulę niejawności.

Kancelaria prezydenta przedstawiła w połowie lutego w tym sporze stanowisko, że wydana Cenckiewiczowi jednorazowa zgoda na dostęp do informacji zastrzeżonych na tym spotkaniu jest zgodna z prawem. Według KPRP zgoda mieściła się w ustawowych kompetencjach szefa Kancelarii.

Siemoniak czeka na podpis prezydenta

Siemoniak powiedział, że wciąż czeka na podpis prezydenta pod nominacjami na pierwszy stopień oficerski w służbach specjalnych. Zaznaczył, że w związku z brakiem podpisów wstrzymano szkolenia oficerskie. Prezydent w listopadzie 2025 r. nie podpisał wniosków nominacyjnych, a po spotkaniu z udziałem Siemoniaka w styczniu przesłano mu je ponownie.

Dopytywany, czy prezydent Karol Nawrocki powinien przeprosić marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego po otrzymaniu raportu ABW dotyczącego jego kontaktów powiedział, że 25 lutego taki materiał został zawieziony do prezydenta.

Pytany, czy na jego podstawie marszałek może mówić, że jest „superczysty” zaznaczył, że zna ten niejawny materiał, bo był również do jego wiadomości, ale nie chce wyrażać takich ocen, jednak sytuacja, o którą chodziło została w pełni wyjaśniona i nie budziła najmniejszych wątpliwości służb.

Nie ma podstaw w tej sprawie do ataków. Te ataki są tylko i wyłącznie polityczną reakcją na to, co mówi marszałek Czarzasty. Gdyby było inaczej, to 26 lutego powinien rzecznik prezydenta wystąpić i powiedzieć: to nie jest to, to rodzi pytania - ocenił minister koordynator służb specjalnych.

Według rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza dokument z ABW w sprawie "budzących wątpliwości relacji towarzysko - biznesowych z obywatelami Federacji Rosyjskiej" marszałka "nie przynosi wyjaśnień - przeciwnie, stawia kolejne pytania". Według rzecznika marszałek Czarzasty powinien wypełnić ankietę sprawdzającą i poddać się procedurze weryfikacyjnej.