Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjski pilot: Tak się nie lata

2 czerwca 2010, 13:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ekspert To było podejście do lądowania
Ekspert To było podejście do lądowania/Inne
Stanowczego zakazu lądowania, mimo złych warunków atmosferycznych, nie było; presji na załogę też nie było - podkreśla dziennik "Izwiestija", komentując stenogram z rozmów w kabinie prezydenckiego tupolewa. "Załoga nie nawiązała współdziałania z ziemią. Tak się nie lata" - mówi jednak doświadczony rosyjski pilot.

"Rzeczywiście, nikt niczego im nie rozkazywał. Natomiast z organizacją lotu i załoga, i służby naziemne miały duże problemy. Nie wykonano obowiązkowych procedur" - cytuje gazeta opinię pilota doświadczalnego Aleksandra Akimienkowa.

Jako przykład rosyjski pilot wymienił to, że "nie odczytano <modlitwy>". Akimienkow wyjaśnił, że "jeszcze będąc na wysokości podróżnej załoga powinna była zebrać wszystkie dane, niezbędne do podjęcia decyzji o lądowaniu".

"Spójrzmy - o 10.09 (8.09 czasu polskiego) nawigator pyta: <Mogę kartę?>. Wychodzi na jaw, że procedura jeszcze nie jest znana; że dane lądowania zapisane są tylko częściowo. Czyli, że nie ma niezbędnych informacji, które powinny były przekazać polskie służby naziemne" - zauważył.

"Dalej - funkcje wśród załogi nie były podzielone. Kapitan powinien był zarządzić: drugi pilot steruje samolotem, ja szukam ziemi. Albo odwrotnie" - zaznaczył rosyjski pilot.

"Wysokość podjęcia ostatecznej decyzji, to 100 metrów. Jeśli nie widzisz ziemi, to trzeba odchodzić. A tutaj na 100 metrach nikt nawet się o niczym nie zająknął. A podczas zniżania wszystkie procedury zostały wykonane - i wysokość określili, i kartę odczytali. Jednak zniżanie odbywało się zbyt szybko. Na bliżej naprowadzającej radiolatarni - 1000 metrów przed progiem pasa - wysokość powinna być co najmniej 60 metrów. A oni mieli 30 metrów. W efekcie szukali ziemi, a znaleźli drzewa" - powiedział.

Akimienkow przypomniał też, że kontroler poinformował, iż nie ma warunków do przyjęcia samolotu. "Chodzi o to, że u nas i w Europie obowiązują różne podejścia do pracy kontrolerów. U nas oni wydają polecenia, a u nich - konsultują. Generalnie kontroler od początku powinien był zakazać lądowania. Jednak on - najwyraźniej z jakichś względów politycznych - pełnił tylko funkcje konsultacyjne" - wskazał.

Zdaniem pilota, "załoga nie nawiązała współdziałania z ziemią". "Nie było obowiązkowego zdania: ja, taki i taki, podjąłem decyzję, że schodzę do lądowania na waszym lotnisku. Nie było też odpowiedzi na taki raport" - zauważył.

"Słowem - zbyt wiele błędów. Tak się nie lata" - oświadczył Akimienkow.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj