Łukasz Gramza, prokurator oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu z Krakowa, powiedział we wtorek, że naukowcy w próbkach pobranych z "małych ziemniaczarek" potwierdzili obecność elementów organicznych, które zostały poddane działaniu wysokiej temperatury. Są to najprawdopodobniej rozdrobnione kości. powiedział prokurator.
Gramza zaznaczył, że ekspertyza naukowców niczego nie rozstrzyga, ale też niczego nie wyklucza.wyjaśnił.
Naukowcy pobierali próbki z wnętrza "małych ziemniaczarek" jesienią ub.r. powiedział Łukasz Gramza.
Z relacji byłych więźniów wynika, że Niemcy do utwardzania, wyrównywania lub osuszania terenu wokół obozu, używali popiołów ofiar, którymi byli głównie Żydzi mordowani na masową skalę w komorach gazowych Birkenau. Wielkie krematoria w tym obozie funkcjonowały od wiosny 1943 r. Część prochów Niemcy wysypywali do rzeki Wisły.
Murowany budynek "małych ziemniaczarek" wzniesiony został w 1943 r. Stoi kilkadziesiąt metrów od drutów byłego obozu Birkenau. W czasie wojny pełnił funkcję magazynu ziemniaczanego. W 2009 r. strawił go pożar. Zniszczeniu uległ dach. Budynek jest własnością Skarbu Państwa. Muzeum otrzymało go w użytkowanie od wojewody małopolskiego.
"Małe ziemniaczarki" zostały przebadane w ramach śledztwa krakowskiego oddziału IPN, które dotyczy zbrodni popełnionych w niemieckim obozie Auschwitz.
Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.
W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum.