Nieświadomy w drodze na mszę
- pisze Jarosław Kaczyński w swojej wydanej w 2016 roku książce "Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC" (Zysk i S-ka). Obecny lider Prawa i Sprawiedliwości wyznaje w niej, że o wprowadzeniu stanu wojennego dowiedział się, będąc w warszawskim kościele św. Stanisława Kostki na mszy. Opowiada również o okolicznościach wigilii wprowadzenia stanu wojennego - wieczór 12 grudnia 1981 roku spędził na długich rozmowach z Waldemarem Danielewiczem, którego poznał podczas pracy w białostockiej filii Uniwersytetu Warszawskiego. Potem - jak pisze - odwiedził swą ciotkę, mieszkającą na Saskiej Kępie i niemal rano wrócił do domu, skąd zadzwonił do brata. Jak się później okazało, pół godziny po tej rozmowie Lech Kaczyński został internowany.
- - wyznaje Kaczyński.
Po śniadaniu poszedł na mszę - jak podkreśla, w kompletnej nieświadomości tego, co się dzieje. A jako że szedł boczną ulicą, nie widział żołnierzy. W wywiadzie-rzece udzielonym Teresie Bochwic w 1991 roku, a wydanej w książce "Odwrotna strona medalu" (Most, Varba), Kaczyński precyzuje:
W kościele spotkał koleżankę matki, Martę Fik, która podpowiedziała mu, by informacji o sytuacji szukał w Związku Literatów. Nie dowiedział się tam jednak niczego konkretnego, podobnie w mieszkaniu Urszuli Doroszewskiej, gdzie - jak pisze - spotykano się na naradach. - - wyjaśnia Kaczyński. W Ośrodku Badań Społecznych nie zastał niczego, poza zniszczeniami.
Dopiero następnego dnia - wbrew temu, co pojawia się w niektórych mediach - Jarosław Kaczyński pojechał do strajkującej Huty Warszawa. Tam powiedziano, żeby pojechał szukać Lecha Wałęsy, który miał być w tym czasie w Warszawie. Nie było to możliwe, ponieważ wtedy Wałęsa był już internowany - zabrano go z domu w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Gdy Kaczyński wrócił pod hutę, była ona już otoczona przez milicję i Jednostki Nadwiślańskie MSW. Pojechał więc do siedziby prymasa, żeby poinformować o sytuacji. W rozmowie z "Gazetą Polską" z 2012 roku wyjaśniał, że do późna w nocy słuchał Radia Wolna Europa, próbując się czegoś dowiedzieć.
Co działo się dalej z Kaczyńskim? 16 grudnia późnym wieczorem wiedział już, że tego dnia w domu - ale pod jego nieobecność - było po niego SB. Jak pisze, spakował się i zamierzał wyjść wcześnie rano, by się ukryć. - - relacjonuje. Wspomina, że odmówił podpisania lojalki, odpowiedział również na pytanie o to, czy chce być internowany.
- relacjonuje.
Tak wspominał ten moment w rozmowie z "Gazetą Polską":