Dziennik Gazeta Prawana logo

Morderstwo z "Archiwum X". Kto zabił znanego górskiego przewodnika Tadeusza Stecia?

7 lipca 2018, 08:25
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Morderstwo z "Archiwum X". Kto zabił znanego górskiego przewodnika Tadeusza Stecia?
Shutterstock
Potrafił podczas górskiej wycieczki wyjąć XV-wieczną księgę i opowiadać turystom, że można kupić za to dwa mercedesy – mówi w rozmowie z dziennik.pl Przemysław Semczuk, autor książki „Tak będzie prościej”. Nazywano go "przewodnikiem przewodników", który sam tworzył własną legendę. Tadeusz Steć, bo o nim mowa, był posiadaczem cennych znaczków, monet i starodruków a do tego postacią mocno kontrowersyjną. Jego śmierć do dziś pozostaje jedną z bardziej tajemniczych i nierozwiązanych zagadek kryminalnych początku lat 90.

Miano "przewodnika przewodników" zyskał jeszcze, gdy żył. Był autorem ponad 60 książek na temat gór, licznych publikacji prasowych, ale przede wszystkim jak mówią ci, którzy go znali, gawędziarzem a przede wszystkim profesjonalistą.

Swój zawód zaczął wykonywać, jak to zazwyczaj bywa, zupełnie przypadkowo. – – mówi Przemysław Semczuk, autor powieści „Tak będzie prościej”, która jest powieścią opartą na tragicznej historii Tadeusza Stecia.

Czerwony sweter i beret z antenką

Tą "inną drogą życiową" miał być homoseksualizm, który po dokonanej w 1993 roku zbrodni był brany pod uwagę jako jeden z powodów morderstwa "przewodnika przewodników".

Kiedy Steć wrócił do Trzcińska, jak zapamiętali miejscowi, jeszcze przez jakiś czas odprawiał nabożeństwa majowe, a przez chwilę uczył nawet religii. Szybko jednak zamienił sutannę na charakterystyczny czerwony sweter i beret z antenką. Coraz bardziej pochłaniały go górskie wędrówki. W 1948 roku we Wrocławiu rozpoczął studia historyczne, ale te, podobnie jak klasztorne życie, nie przypadły mu do gustu. Zrezygnował zaraz po pierwszym semestrze.

– wyjaśnia Semczuk. Niektórzy zarzucali mu, że kopiuje przedwojenne niemieckie teksty. Oburzony zarzutami miał do jednego z krytyków, niejakiego Marka Wikorejczyka, który również był przewodnikiem górskim, rzucić: „Pokaż mi jedno zdanie, które przepisałem dosłownie”. – – mówi Semczuk.

Anegdota z sekretarzem Cioskiem

W międzyczasie Steć został kierownikiem schroniska Szwajcarka w Górach Sokolich, a następnie Domu Śląskiego na Równi pod Śnieżką. Gdy w 1949 roku ruszył Fundusz Wczasów Pracowniczych zaczął oprowadzać turystów po górach. Napisał dwa przewodniki „Wycieczki i wczasy jednodniowe z Jeleniej Góry” oraz "Zamek Chojnik", które od razu stały się niesamowicie popularne wśród sympatyków gór. Jego sensacyjne artykuły o historii Sudetów ukazywały się nie tylko w "Słowie Polskim", ale też "Nowinach Jeleniogórskich", "Wierchach" i "Turyście". – – wspomina Semczuk.

Jednym z tych, który trafił na wycieczkę ze Steciem, był Stanisław Ciosek. W 1975 roku pełnił on funkcję I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Jeleniej Górze. – – opowiada Semczuk.

Steć nie tylko opowiadał niesamowite historie na temat gór, ale i na swój temat rozpowiadał niesamowite legendy. To właśnie w taki sposób budował swój wizerunek „przewodnika przewodników”. – – wyjaśnia Semczuk.

Biblia Gutenberga

Ci, którzy wędrowali ze Steciem po górach, wspominali, że lubił zabłysnąć przed innymi i pochwalić się tym, co posiada. – – ironizuje Semczuk.

Z drugiej strony bał się, że zostanie okradziony. Był nieufnym odludkiem. Do domu wpuszczał tylko zaufane osoby, nie miał telefonu. – – mówi Semczuk.

"Boże, na to nie ma ceny, jak to można trzymać w domu?"

Do morderstwa Stecia doszło w nocy z 11 na 12 stycznia 1993 roku. Sprawa od razu stała się sensacją. Martwego przewodnika w jego mieszkaniu przy Orlej 3 znalazł mężczyzna, który pomagał mu w różnych sprawach. Tego dnia miał zawieść go do lekarza. – – mówi Semczuk.

Choć początkowo zakładano motyw rabunkowy, szybko wykluczono tę wersję. Nie stwierdzono śladów włamania, więc Steć musiał sam wpuścić sprawcę. Z mieszkania poza drobną gotowką, nie zniknęły ani drogocenne monety ani książki. Sprowadzony na miejsce historyk sztuki na widok jednej z nich trzymanej w szafce na buty miał powiedzieć: "Boże, na to nie ma ceny, jak to można trzymać w domu?". Śledczy bardzo szybko doszli do wniosku, że motywem zbrodni są raczej upodobania seksualne Stecia. – – mówi Semczuk.

Młodzi chłopcy świadczyli mu usługi seksualne za pieniądze. Zwabiał ich pod pozorem wspólnego oglądania filmów o górach. - – mówi Semczuk. Dodaje, że, choć ten wątek jest obecny w aktach sprawy, nie ma tam jednak zbyt wielu wzmianek na ten temat. Powód? – – wyjaśnia.

Podejrzany przyznaje się do winy

W pewnym momencie śledztwo utknęło w martwym punkcie. Sprawa omawiana była nawet w programie „997” Michała Fajbusiewicza. – – uważa Semczuk.

Po emisji programu „997” policjanci z Gdańska powiązali sprawę Stecia z zabójstwami i napadami, jakich dokonywał młody chłopak, którego właśnie zatrzymali. Jego ofiarami padali homoseksualiści. Miał on również bywać w Jeleniej Górze. – – mówi Semczuk. Został co prawda skazany na 15 lat więzienia za zabójstwo, którego dokonał w Warszawie oraz próbę zabójstwa profesora pomorskiej uczelni, ale z zarzutu zabójstwa Stecia go oczyszczono.

Sprawa morderstwa do dziś nie pozostaje wyjaśniona, mimo, że kilkukrotnie była wznawiana przez wydział "Archiwum X", czyli spraw nierozwiązanych przez lata. W międzyczasie pojawiły się doniesienia, że morderstwo Stecia może mieć wiele wspólnego z zabójstwem Jaroszewicza. Ponoć obydwaj mieli się znać i posiadać wiedzę o tajemniczych dokumentach pozostawionych przez Niemców. Steć z racji tego, że znał niemiecki, miał być tłumaczem kierującego akcją oficera – Piotra Jaroszewicza, późniejszego premiera PRL. – – tłumaczy Semczuk.

Co stało się z majątkiem po Steciu? Jego zmarła kilka miesięcy po nim matka, przekazała go w testamencie swojej opiekunce. Testament został jednak podważony a kolekcja książek trafiła do Muzeum Karkonoskiego. Reszta majątku jak biżuteria oraz pieniądze, czyli 500 mln starych złotych i 36 tys. marek niemieckich przejął skarb państwa. Nagrobek Stecia i jego matki ufundowali przewodnicy i goprowcy. – – podsumowuje Semczuk.

W niedzielę (8 lipca) o godz. 10 spod wyciągu w Karpaczu, chętni mogą wyruszyć na Śnieżkę, śladami powieści „Tak będzie prościej”. Wraz z autorem - Przemysławem Semczukiem, będzie można porozmawiać o Tadeuszu Steciu, kulisach jego śmierci, a także ludziach, dla których Karkonosze były ich życiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj