Sylwester Latkowski przyznaje, że dziennikarze otrzymali dwa pliki dźwiękowe - rozmowę Bartłomieja Sienkiewicza z Markiem Belką oraz dźwiękowy zapis spotkania Sławomira Nowaka i Andrzeja Parafianowicza. O tym, że nagrano również Elżbietę Bieńkowską rozmawiającą z Pawłem Wojtunikiem oraz Krzysztofa Kwiatkowskiego na spotkaniu z Janem Kulczykiem, redakcja wie, jednak nagrań nie dostała. - - dodał Latkowski.
Redaktor naczelny "Wprost" wyjaśnia, że autentyczność plików konsultował z dźwiękowcami. - - dodaje. Na pytanie, czy tygodnik płacił za przekazanie nagrań, odpowiada wzburzony:
Co ciekawe, Latkowski daje do zrozumienia, że wie, jaka motywacja kierowała podsłuchującymi i tymi, którzy pliki przekazali mediom.
- Są kulisy dostarczenia nam tego, z których wynika, że wcale nie chodziło o wysadzenie tego wszystkiego, elit politycznych w powietrze - mówi.
Na pytanie "po co więc podsłuchiwano", odpowiada:
Latkowski deklaruje też w rozmowie z TVN24, że w sobotę w południe. - - wyjaśniał. I dodał, że z pierwszych konsultacji wynika, iż pliki dźwiękowe będą mogły być bezpiecznie przekazane.
CZYTAJ WIĘCEJ: Menadżer restauracji Sowa i Przyjaciele obciąża dziennikarza "Wprost" >>>
ZOBACZ TAKŻE: "Wprost" zarzuca Seremetowi kłamstwo i publikuje wideo >>>