Dziennik Gazeta Prawana logo

Powstaje broń z powieści science-fiction

6 maja 2008, 03:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uczeni doganiają powieściopisarzy. Amerykańska agencja DARPA konstruuje broń, którą ponad 50 lat temu wymyślił Arthur C. Clarke, zmarły niedawno autor książek science-fiction. Dzięki niej zwykły żołnierz będzie w stanie zniszczyć ciężko opancerzone pojazdy, takie jak czołgi czy transportowce - pisze DZIENNIK.

Kulminacyjnym punktem wydanej w 1955 roku powieści Clarke’a "Earthlight" jest wielka kosmiczna bitwa. Biorą w niej udział księżycowa baza oraz trzy atakujące ją statki. W pewnym momencie dowódca bazy decyduje o użyciu śmiercionośnej broni zwanej Sitlleto. Wyrzuca ona metal, który przeszywa na wylot każdy statek. "Najpotężniejszy elektromagnes, jaki kiedykolwiek zbudowano, ciska strumień płynnego metalu z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę” - tak Clarke opisywał działanie Sitlleto.

Opis ten okazał się interesujący nie tylko dla miłośników science fiction. DARPA, agencja amerykańskiego Departamentu Obrony zajmująca się opracowywaniem nowoczesnych technologii na potrzeby wojska, chce wykorzystać pomysł Clarke’a. Do czego? Przede wszystkim do walki z czołgami.

Od czasów II wojny światowej do tego celu używa się pocisków przeciwpancernych. Gdy taki pocisk uderza w cel, następuje wybuch i powstaje strumień kumulacyjny. Pod jego wpływem miękki metal znajdujący się na samym czubku pocisku formuje się w stożek. Stożek ten wyrzucony z ogromną siłą leci z prędkością nawet kilkunastu kilometrów na sekundę - pisze DZIENNIK.

Problem polega na tym, że pociski te są mało precyzyjne, a osłony pancerzy coraz wytrzymalsze. Dlatego właśnie naukowcy chcą zbudować nową broń, która przebije najtwardszy pancerz, a jednocześnie będzie na tyle mała, że wykorzysta ją nawet zwykły żołnierz. W rakiecie, nad którą pracuje DARPA, po wystrzeleniu powstanie prąd o olbrzymim natężeniu oraz potężne pole magnetyczne. Tak jak w przypadku tradycyjnych rakiet, pocisk eksploduje z chwilą uderzenia w cel. Wtedy pole magnetyczne nagle zniknie. W efekcie zostanie wyzwolona energia, pod wpływem której powstanie stożek z metalu zdolny przebić każdy pancerz.

Co ciekawe, tzw. projekt MAHEM (Magneto Hydrodynamic Explosive Munition) nie jest wiernym odzwierciedleniem idei Arthura C. Clarke’a. Różnice z książkowym miotaczem metalu są dwie. Po pierwsze, do wytworzenia potężnego pola magnetycznego wojskowi chcą wykorzystać eksplozję, a nie opisane w książce potężne kondensatory. Po drugie, inne będzie zastosowanie inspirowanej powieścią broni. U Clarke’a Stilleto było supersilnym działem ukrytym w bazie. DARPA chce natomiast umieścić je w głowicy pocisków rakietowych.

DARPA twierdzi, że siła wyrzutu stożka będzie znacznie większa niż w przypadku tradycyjnej eksplozji. Konstruktorzy zakładają także, że nowoczesne pociski będą precyzyjniejsze. Jeszcze raz okazuje się, że mariaż science fiction i nauki przynosi zaskakująco dobre efekty - przynajmniej dla sztuki wojennej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj