Szwajcarski zderzacz cząstek, w którym naukowcy chcą sprawdzić, jak doszło do Wielkiego Wybuchu, padł ofiarą hakerów. Organizacja "Grecka Grupa Bezpieczeństwa" wdarła się do systemu, który śledzi bieg cząstek, i uszkodziła jeden z plików. Hakerzy zapewniają, że nie chcą zakłócić eksperymentu, a tylko pokazać, jak słabo jest chroniony.
"Spuszczamy wam spodnie, ponieważ nie chcemy widzieć, jak biegacie nadzy dookoła, patrząc, jakby tu się ukryć, kiedy przychodzi panika" - napisali hakerzy w komunikacie na stronie internetowej CERN - podaje portal onet.pl. Komputerowi włamywacze twierdzą, że zabezpieczenia eksperymentu są bardzo niskie - każdy może włamać się do systemu i zakłócić eksperyment.
Naukowcy są jednak przerażeni - hakerzy byli tylko o krok od włamania się do głównego komputera, który steruje całym eksperymentem, by zniszczyć całą maszynę. Władze CERN zapewniają jednak, że już usuwają wszystkie luki i następni komputerowi włamywacze połamią sobie zęby na zabezpieczeniach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl