Po różne odchudzające diety sięgamy, gdy chcemy zrzucić zbędne kilogramy - czasem dla poprawy kondycji, a najczęściej wyglądu. Ale jedzenie niskokalorycznych posiłków może przynieść większą korzyść, niż sądzimy - wydłużyć nam życie - pisze DZIENNIK.
O przełomowym odkryciu amerykańskich lekarzy, potwierdzającym, iż mniej znaczy czasem więcej, informuje tygodnik naukowy "Proceedings of the National Academy
of Sciences".
Fakt, że człowiek musi jeść, nie podlega dyskusji. W ten właśnie sposób rosnący organizm pozyskuje materiały budulcowe, a dorosły czerpie energię do życia. Oczywiste wydawać by się zatem mogło, że niedostatek pożywienia, podobnie jak i jego nadmiar, będzie miał same złe konsekwencje. Mimo to przed kilkoma laty naukowcy zaczęli przypuszczać, iż restrykcyjna dieta wcale nie musi mieć tragicznych skutków dla istot żywych. Z eksperymentów przeprowadzanych na bezkręgowcach, a potem także myszach, dość jasno wynikało, że ograniczenie dziennej dawki pożywienia paradoksalnie wydłużało ich życie. Jednak uczeni nie wiedzieli, dlaczego tak się dzieje.
Fenomen ten udało się wyjaśnić dopiero zespołowi prof. Janko Nikolich- Zugicha z Oregon Health and Science University w Portland. W odróżnieniu jednak od większości swoich poprzedników, uczony przeprowadził swoje badania nie na gryzoniach, lecz naszych bliskich krewnych, małpach z rzędu naczelnych - makakach (Macaca mulatta). Było to dość ryzykowne, bo wcześniejsze doświadczenia z udziałem naczelnych przynosiły różne, niejednoznaczne wyniki. To jednak nie zniechęciło prof. Nikolich-Zugicha.
"Stwierdziliśmy, iż najprawdopodobniej minione eksperymenty trwały zbyt krótko" - mówi naukowiec. Jego badania trwały kilkanaście lat, w sumie w doświadczeniu uczestniczyło 41 zwierząt, z których 13 (7 samców i 6 samic) stanowiło grupę eksperymentalną, a 28 - grupę kontrolną. "Nasze makaki miały od 18 do 23 lat" - opowiada prof. Nikolich-Zugich. "Biorąc pod uwagę, że średnia długość życia tych naczelnych wynosi 25 lat, zwierzęta odpowiadały wiekiem 60-70-letnim ludziom".
Doświadczalną trzynastkę utrzymywano na restrykcyjnej diecie. Zwierzaki dostawały 30 proc. mniej kalorii, niż powinny. Prócz codziennych obserwacji, w okresie trwania doświadczenia naukowcy badali im m.in. krew. I w niej właśnie, jak się szybko okazało, znajdował się klucz do rozwiązania frapującej zagadki wydłużającej życie głodówki.
"Tym, co szczególnie przykuło naszą uwagę, był poziom jednego z rodzaju białych krwinek, nazywanych limfocytami T" - wyjaśnia prof. Nikolich-Zugich. Okazało się, że głodzone makaki miały ich znacznie więcej niż zwierzęta z grupy kontrolnej. "Choć makaki były już staruszkami, to ich układ immunologiczny był równie sprawny, co u młodych zwierząt" - podkreśla badacz.
Fakt, że człowiek musi jeść, nie podlega dyskusji. W ten właśnie sposób rosnący organizm pozyskuje materiały budulcowe, a dorosły czerpie energię do życia. Oczywiste wydawać by się zatem mogło, że niedostatek pożywienia, podobnie jak i jego nadmiar, będzie miał same złe konsekwencje. Mimo to przed kilkoma laty naukowcy zaczęli przypuszczać, iż restrykcyjna dieta wcale nie musi mieć tragicznych skutków dla istot żywych. Z eksperymentów przeprowadzanych na bezkręgowcach, a potem także myszach, dość jasno wynikało, że ograniczenie dziennej dawki pożywienia paradoksalnie wydłużało ich życie. Jednak uczeni nie wiedzieli, dlaczego tak się dzieje.
Fenomen ten udało się wyjaśnić dopiero zespołowi prof. Janko Nikolich- Zugicha z Oregon Health and Science University w Portland. W odróżnieniu jednak od większości swoich poprzedników, uczony przeprowadził swoje badania nie na gryzoniach, lecz naszych bliskich krewnych, małpach z rzędu naczelnych - makakach (Macaca mulatta). Było to dość ryzykowne, bo wcześniejsze doświadczenia z udziałem naczelnych przynosiły różne, niejednoznaczne wyniki. To jednak nie zniechęciło prof. Nikolich-Zugicha.
"Stwierdziliśmy, iż najprawdopodobniej minione eksperymenty trwały zbyt krótko" - mówi naukowiec. Jego badania trwały kilkanaście lat, w sumie w doświadczeniu uczestniczyło 41 zwierząt, z których 13 (7 samców i 6 samic) stanowiło grupę eksperymentalną, a 28 - grupę kontrolną. "Nasze makaki miały od 18 do 23 lat" - opowiada prof. Nikolich-Zugich. "Biorąc pod uwagę, że średnia długość życia tych naczelnych wynosi 25 lat, zwierzęta odpowiadały wiekiem 60-70-letnim ludziom".
Doświadczalną trzynastkę utrzymywano na restrykcyjnej diecie. Zwierzaki dostawały 30 proc. mniej kalorii, niż powinny. Prócz codziennych obserwacji, w okresie trwania doświadczenia naukowcy badali im m.in. krew. I w niej właśnie, jak się szybko okazało, znajdował się klucz do rozwiązania frapującej zagadki wydłużającej życie głodówki.
"Tym, co szczególnie przykuło naszą uwagę, był poziom jednego z rodzaju białych krwinek, nazywanych limfocytami T" - wyjaśnia prof. Nikolich-Zugich. Okazało się, że głodzone makaki miały ich znacznie więcej niż zwierzęta z grupy kontrolnej. "Choć makaki były już staruszkami, to ich układ immunologiczny był równie sprawny, co u młodych zwierząt" - podkreśla badacz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|