Naukowcy z jednego z brytyjskich ogrodów zoologicznych wstrzymują oddech w oczekiwaniu na wyjątkowe wydarzenie. Oto za kilka dni na świat mają przyjść warany, które poczęły się... bez udziału samca - informuje DZIENNIK.
Partenogeneza, czyli dzieworództwo, to sposób rozmnażania, w którym nie uczestniczy samiec, a samica jest zarówno matką, jak i ojcem młodych. Tą drogą
rozmnażają się owady, m.in. pszczoły albo mrówki. Od jakiegoś czasu było wiadomo, iż dzieworództwo nie jest także obce wyżej zorganizowanym stworzeniom, w tym kręgowcom. Jest jednak
bardzo rzadko spotykane, korzysta z niego ok. 0,01 proc. gatunków kręgowców, głównie ryb i płazów oraz prymitywnych jaszczurek.
Niespodziewanie okazuje się jednak, iż partenogenetycznie rozmnażają się też największe z jaszczurek – dochodzące do trzech metrów długości warany z Komodo. Odkrycia tego nigdy by nie dokonano, gdyby nie Flora, samica tego gatunku, rezydentka zoo w Upton-by-Chester, która – choć nigdy nie widziała samca swego gatunku - już wkrótce doczeka się gromadki ośmiu młodych.
Cała ta niezwykła historia rozpoczęła się w maju tego roku, gdy opiekun Flory znalazł w jej klatce gniazdo z normalnymi 11 jajami. Zaintrygowany herpetolog czym prędzej przeniósł je do inkubatora, by nie zostały przypadkowo zniszczone przez matkę. Niestety, w trakcie inkubowania trzy jaja uległy zniszczeniu, jednak dzięki temu niefortunnemu wydarzeniu naukowcy mogli się upewnić, iż faktycznie, są w nich embriony.
O szczegółach fenomenu po raz pierwszy zaobserwowanego u tak dużych zwierząt informuje na swoich łamach dzisiejsze „Nature”.
Niespodziewanie okazuje się jednak, iż partenogenetycznie rozmnażają się też największe z jaszczurek – dochodzące do trzech metrów długości warany z Komodo. Odkrycia tego nigdy by nie dokonano, gdyby nie Flora, samica tego gatunku, rezydentka zoo w Upton-by-Chester, która – choć nigdy nie widziała samca swego gatunku - już wkrótce doczeka się gromadki ośmiu młodych.
Cała ta niezwykła historia rozpoczęła się w maju tego roku, gdy opiekun Flory znalazł w jej klatce gniazdo z normalnymi 11 jajami. Zaintrygowany herpetolog czym prędzej przeniósł je do inkubatora, by nie zostały przypadkowo zniszczone przez matkę. Niestety, w trakcie inkubowania trzy jaja uległy zniszczeniu, jednak dzięki temu niefortunnemu wydarzeniu naukowcy mogli się upewnić, iż faktycznie, są w nich embriony.
O szczegółach fenomenu po raz pierwszy zaobserwowanego u tak dużych zwierząt informuje na swoich łamach dzisiejsze „Nature”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz