Dziennik Gazeta Prawana logo

Myśliwy musi być mały

12 października 2007, 15:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dlaczego lwy nie są większe od słoni? Bo nie starczyłoby im czasu i pożywienia, by najeść się do syta Do takiego wniosku doszli brytyjscy naukowcy z Institute of Zoology przy Zoological Society of London - pisze DZIENNIK.

Ewolucja nigdy nie przepadała za gigantycznymi drapieżnikami lądowymi. Nawet największe mięsożerne dinozaury, czyli tyranozaury osiągały wagę siedem i pół tony, podczas gdy ich roślinożerni krewni ważyli kilkadziesiąt, a nawet 100 ton. Dziś jest podobnie. Największe współczesne ssaki drapieżne, niedźwiedzie polarne ważą około pół tony, czyli znacznie mniej niż roślinożerne hipopotamy czy słonie. Czyżby natura celowo stawiała drapieżnikom jakieś ograniczenia co do rozmiarów? Pytanie to zadał sobie Chris Carbone z ZSoL, biolog specjalizujący się w fizjologii tych zwierząt.

Carbone przeanalizował kilkadziesiąt prac naukowych, traktujących o metabolizmie i trybie życia wybranych gatunków drapieżnych ssaków, m.in.: kuny wodnej (Martes pennanti), kojota (Canis latrans), rysia iberyjskiego (Lynx pardinus), a także lwa (Panthera leo) czy niedźwiedzia polarnego (Ursus maritimus).

"W badaniach uwzględniliśmy również cztery wymarłe gatunki, które osiągały niespotykane dzisiaj wymiary. Dwa koty, ważące co najmniej po pół tony (Panthera atrox i Panthera populator), blisko 900-kilogramowego kreodonta (Megistotherium osteothlastes) oraz ważącego tonę niedźwiedzia krótkopyskiego (Arctodus pristinus)" - dodaje Carborne. Badacza interesowały dane dotyczące masy ciała zwierząt, stopnia ich aktywności oraz tego, na jakie ofiary polują.

"Na tej podstawie podzieliliśmy drapieżne ssaki na dwie grupy. W pierwszej znajdują się zwierzęta o wadze ok. 15 - 20 kg, polujące na ofiary mniejsze od siebie: mniejsze ssaki i bezkręgowce, które stosunkowo łatwo złapać" - wyjaśnia Carbone. Do grupy drugiej trafili wszyscy więksi drapieżcy, bo ich strategia myśliwska jest zupełni inna. Większość poluje na ofiary rozmiarami równe sobie, a nawet znacznie większe. "Ta strategia wymaga większych jednorazowych nakładów energii, bo wiąże się z pościgami lub długim tropieniem ofiary" - tłumaczy zoolog na łamach pisma "Public Library of Sciences - Biology".




Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj