Koszt misji to około 5 miliardów euro, a to suma nieosiągalna dla ESA. Dlatego jej szefowie liczą na to, że pomogą im Amerykanie i Rosjanie. Ci jednak nie są zbytnio zainteresowani projektem. Amerykanie myślą przede wszystkim o tym, jak na nowo wysłać ludzi na Księżyc i jak tam zbudować bazę kosmiczną. A Rosjanom brakuje pieniędzy na własne badania.
Dlatego 2025 rok wydaje się mało realnym terminem. Po pierwsze - nie ma jeszcze technologii pozwalającej w miarę szybko dolecieć na Czerwoną Planetę, po drugie - nie wiadomo, jak pomóc astronautom, gdyby coś poszło nie tak w razie misji.
Amerykanie mają na to chyba lepszy sposób. Najpierw chcą stworzyć bazę na Księżycu, a dopiero stamtąd wysłać statek na Marsa. Lot będzie krótszy i rakieta będzie potrzebowała mniej paliwa.