Agnieszka Szymczak: Jaka zareagowała pani na pojawienie się owieczki Dolly?
Ewa Bartnik: To był ogromny szok - okazało si, że można zmusić materiał genetyczny dorosłej komórki do sterowania rozwojem całego organizmu!

Jakie nadzieje wiązano z pierwszym udanym klonowaniem?
W momencie narodzin Dolly pojawiła się taka oto wizja: stado specjalnie zaprojektowanych genetycznie krów będzie pasło się na łące. Wszystkie zwierzęta będą identyczne. Ponieważ będą miały wszczepiony odpowiedni gen, ich mleko będzie zawierało produkowaną przez ich organizm jakąś substancję, powiedzmy białko, które będzie lekiem na ciężką chorobę.

Czy te wizje się spełniły?
Niestety nie do końca. Okazuje się, że z klonowaniem wiąże się wiele trudności. Po pierwsze, trzeba wielu prób, by urodziło się zdrowe zwierzę. Po drugie, istnieje obawa, że w jednorodnym genetycznie stadzie będą rozprzestrzeniały się infekcje. W zwykłym stadzie podczas ataku chorobotwórczej bakterii lub wirusa chorują tylko niektóre osobniki.

Jakie dziś perspektywy widzi pani przed klonowaniem ?
Nadal najciekawszym pomysłem jest zastosowanie sklonowanych zwierząt do produkcji substancji leczniczych. Na przykład ciągle odkrywane są nowe przeciwciała, które działają na konkretne białka w poszczególnych nowotworach. Produkcja tych przeciwciał jest trudna i kosztowna, więc ich wytwarzanie w organizmie genetycznie modyfikowanych i sklonowanych zwierząt byłaby idealnym rozwiązaniem.


prof. dr hab. Ewa Bartnik z Zakładu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego