Dziennik Gazeta Prawana logo

"Księżyc opłakuje ziemskiego syna". Nie żyje Neil Armstrong

26 sierpnia 2012, 10:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Neil Armstrong
Neil Armstrong/PAP/EPA
W wieku 82 lat zmarł Neil Armstrong, amerykański astronauta, który jako pierwszy człowiek 20 lipca 1969 roku stanął na Księżycu. Jako dowódca misji Apollo 11 powiedział wtedy: "To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości".

O śmierci w sobotę poinformowała rodzina kosmonauty. Zgon nastąpił wskutek komplikacji po operacji serca, którą przeszedł na początku miesiąca.

Neil Armstrong urodził się 5 sierpnia 1930 roku w Wapakoneta w stanie Ohio. Od dzieciństwa pasjonował się lotnictwem: w wieku sześciu lat po raz pierwszy usiadł w samolocie, konstruował modele latające i przeprowadzał różne eksperymenty w zbudowanym przez siebie tunelu aerodynamicznym. Licencję pilota zdobył szybciej niż prawo jazdy; miał zaledwie 16 lat, gdy mógł już zasiąść za sterami maszyny.

Po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział inżynierii lotniczej na Uniwersytecie im. Johna Purdue w stanie Indiana. Naukę przerwała wojna koreańska; w 1949 roku został zmobilizowany jako pilot marynarki wojennej i w trakcie konfliktu wykonał 78 misji bojowych. Dosłużył się stopnia porucznika. Studia skończył dopiero po powrocie z Azji.

Pod koniec studiów poznał swą pierwszą żonę, Janet Elizabeth Shearon. Pobrali się w 1956 roku na przedmieściach Chicago, po czym przeprowadzili się do Kalifornii. W położonej tam bazie lotniczej Edwards Armstrong otrzymał etat pilota-oblatywacza. W sumie przetestował około 200 urządzeń latających.

W 1958 roku wojsko wytypowało go do programu załogowych lotów kosmicznych. 1962 złożył aplikację do Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) i przyjęto go w poczet astronautów.

W tym czasie zmarła jego żona. Choć bezpośrednią przyczyną zgonu było zapalenie płuc, jej zdrowie zniszczył złośliwy nowotwór mózgu.

W Kosmos Armstrong po raz pierwszy poleciał w 1966 roku jako dowódca załogowego programu Gemini 8. Choć powrót na Ziemię nastąpił w trybie awaryjnym po usterce jednego z silników, udało się zrealizować cel wyprawy, którym było pierwsze w historii dokowanie statków kosmicznych na orbicie.

Jego przygotowania do lotu na Księżyc trwały od misji Apollo 8 z grudnia 1968 roku, w której pełnił rolę dowódcy rezerwowego. Siedem miesięcy później astronauta już w ramach misji Apollo 11 wraz z Edwinem "Buzzem" Aldrinem i Michaelem Collinsem ruszyli w kierunku Srebrnego Globu.

Armstrong i Aldrin jako pierwsi ludzie stanęli na powierzchni innej planety. Collins pozostawał na orbicie Księżyca.

Aldrin opowiadał potem, że nie potrafili powstrzymać się od emocji. - mówił.

Ich lądowanie i trzygodzinny spacer śledził cały świat. Transmisja przyciągnęła przed telewizory ok. 600 mln ludzi na całym świecie.

Później, gdy Armstrong przyjechał do rodzinnej miejscowości w Ohio, liczącej 9 tys. mieszkańców, witało go ponad 50 tys. osób.

W 1970 roku Armstrong otrzymał stanowisko wiceszefa aeronautyki w NASA. Po roku zrezygnował. Zdecydował się wykładać inżynierię kosmiczną na uniwersytecie w Cincinnati.

Wtedy także kupił farmę, na której uprawiał kukurydzę i hodował bydło. Trzymał się z dala od życia publicznego i mediów, rzadko zgadzał się na udzielenie wywiadu bądź wygłoszenie przemówienia.

Większość ludzi, która go spotykała, opisywała go jako człowieka skromnego i rozważnego. Kilkakrotnie odmawiał ugrupowaniom politycznym ubiegania się w ich imieniu o urząd senatorski.

- twierdził przywoływany przez AP kolega z uczelni w Cincinnati, Ron Huston. "Po prostu nie lubił być ciekawostką" - tłumaczył.

W 2000 roku Armstrong publicznie przyznał, że z jego podróżą na Księżyc wiąże się jedno rozczarowanie. - powiedział.

W 1999 roku po raz drugi ożenił się. Jego wybranką została Carol Knight. Z pierwszego małżeństwa miał dwóch synów.

Rodzina, gdy w sobotę oznajmiła jego zgon, zaapelowała o uczczenie jego czci, osiągnięć i skromności. - napisała.

W ubiegłym roku władze USA uhonorowały Armstronga Złotym Medalem Kongresu, najwyższym cywilnym odznaczeniem Stanów Zjednoczonych.

Prezydent USA Barack Obama uznał zmarłego astronautę za .

Republikański rywal Obamy w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA Mitt Romney powiedział, że.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj