Według Roberta Tomana, holenderskiego psychologa, ok. 15-20 proc. ludzi ma prawdziwy problem z wywiązywaniem się z obowiązków w terminie. Kiedy mają coś zrobić, tak długo znajdują sobie różne dodatkowe zajęcia, że niepostrzeżenie mija im nie godzina czy przedpołudnie, ale cały dzień. Co gorsza, pod wieczór nie potrafią w ogóle przypomnieć sobie, co właściwie zrobili z czasem!

Osoby takie często nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo szkodliwy jest ich nawyk. Badania przeprowadzone wśród amerykańskich podatników wskazują, że ci, którzy zostawiają rozliczenia roczne na ostatnią chwilę, częściej się mylą i muszą płacić kary. Studenci, którzy zaczynają się uczyć dopiero w nocy przed egzaminem (twierdząc, że dopiero z przysłowiowym batem nad głową są w stanie w pełni rozwinąć skrzydła), mają gorsze wyniki w nauce niż ich bardziej systematyczni koledzy (badania Bruca Tuckmana, psychologa z Ohio State University). Notoryczni "odwlekacze" cierpią też z powodu stresu, gorzej śpią, a nawet częściej łapią przeziębienia i dokucza im niestrawność. Na dodatek mają świadomość, że takie postępowanie im szkodzi i żyją w ciągłym poczuciu winy.

Co więc sprawia, że mimo tylu ewidentnych szkód, wielu z nas i tak zabierze się do pracy jutro lub pojutrze, zamiast już dziś?

Odpowiedzi na to pytanie szukał Peter Steel, psycholog z University of Calgary in Alberta. Na pomysł zbadania "odwlekaczy" uczony wpadł jeszcze w czasie własnych studiów, kiedy sam miał problem z wypełnieniem uczelnianych obowiązków na czas. Zauważył wtedy, że cierpi na tzw. "syndrom studenta". Większość osób, które uczyły się kiedykolwiek do egzaminów, zna go doskonale. Otóż studenckie mieszkania nigdy nie lśnią taką czystością, jak tuż przed zbliżającą się sesją. Wtedy - wobec konieczności natychmiastowego rozpoczęcia nauki - nawet sprzątanie mieszkania wydaje się atrakcyjnym zajęciem.

Steel sam okazał się klasycznym odwlekaczem - przeprowadzenie własnych badań i analiza doświadczeń innych uczonych zajęła mu dokładnie dziesięć lat. W końcu jednak zebrał się w sobie i opracował matematyczny wzór, według którego można przewidzieć, jak szybko zabierzemy się za wykonanie danego zadania. Wzór ten wygląda następująco: U = (E x V) / (g! x D). Co oznacza?

U wskazuje, jak szybko zabierzemy się za wykonanie danego zadania. Według Steela spełnienie obowiązku przyjdzie nam tym łatwiej, im jesteśmy bardziej pewni, że wykonamy zadanie dobrze (E) i im bardziej jest ono przyjemne (V). Natomiast tym trudniej nam zmierzyć się z obowiązkiem, im łatwiej ulegamy rozproszeniu (g - gamma!) i im mniej czasu mamy na jego wykonanie (D).

Kto powinien zapamiętać tę zależność? Według uczonych istnieją pewne "grupy ryzyka", wśród których łatwiej napotkać odwlekacza. Osoby stosujące zasadę "co się odwlecze, to nie uciecze" to nieco częściej mężczyźni niż kobiety oraz osoby młodsze niż seniorzy. Jak widać, ramy te są dość szerokie - by się przekonać, czy masz skłonność do odwlekania, możesz skorzystać z testu w ramce obok.

A jak radzić sobie ze skłonnością do odkładania pracy na później? Najbardziej zdeterminowani mogą na przykład obiecać szefowi lub partnerowi, że dokończą projekt w określonym terminie. Próba odwleczenia sprawy oznaczałaby wtedy kompromitację. Dobrym pomysłem jest też znalezienie sobie "trenera" - przyjaciela, który będzie przypominał o wyznaczonych celach i motywował do działania. Poza tym należy pamiętać o sprawach trywialnych: usunąć z miejsca pracy wszelkie "rozpraszacze" (odtwarzacz mp3, gazety), wyznaczać sobie cele realistyczne i przystępować do wykonania zadania wypoczętym.

No i na koniec najprzyjemniejsza rada psychologów, która zresztą znajduje potwierdzenie we wzorze Piersa Steela: trzeba sobie przyrzec, że za każdy zrealizowany cel sprawimy samym sobie nagrodę.

Nie zawsze warto się spieszyć

AGNIESZKA SZYMCZAK: Odwlekanie to złodziej czasu - tylko czasu czy czegoś jeszcze?
HANNA HAMER*: Ciągłe przekładanie pracy na później w pewnym sensie oddaje ster naszego życia w cudze ręce. Sprawy, za których rozwiązanie nie zabieramy się z cichą nadzieją, że rozwiążą się same, czy decyzje, których podjęcia się boimy, są stopniowo przejmowane przez innych ludzi. W ten sposób niezwykle łatwo popaść w bierność i rezygnację. Odbieramy sobie możliwość działania wtedy, gdy jest to dla nas korzystne. Ludzie mogą nami manipulować, lekceważyć, niechętnie wybierać na współpracowników, a nawet uznać za mniej zdolnych, niż naprawdę jesteśmy.

Ale bywają sytuacje, gdy jednak warto zaczekać z pewnymi sprawami?
Oczywiście, czasami warto odwlec podjęcie niektórych decyzji. Nie należy ich podejmować, gdy na przykład mamy w danej chwili ważniejszą sprawę na głowie lub źle się czujemy. Albo gdy ktoś chce wymusić na nas podjęcie szybkiej i ważnej decyzji, a tymczasem nam brak argumentów. Odwlekanie stosują też często osoby o analitycznym umyśle - po prostu zanim nie zrobią pełnej listy danych ważnych, drugorzędnych i nieistotnych, trudno im zabrać się do pracy. Z kolei ludzie o dramatycznie niskiej samoocenie, niewierzący w siebie, powinni niekiedy odłożyć podjęcie decyzji do czasu, gdy skonsultują się z kimś, kto pomoże im obiektywnie ocenić sytuację.

Załóżmy, że postanowię od nowego roku robić wszystko na czas. Czy mam od razu stawiać sobie duże cele i zabierać się za wszystkie niezałatwione sprawy naraz, czy też zacząć od mniejszych i łatwiejszych do wykonania?
Za noworocznym postanowieniem "do tego, co powinno zostać zrobione, zabieram się natychmiast" musi stać odpowiednia metoda. Najpierw podzielmy duży cel na mniejsze etapy. Cel zbyt duży jest trudny do osiągnięcia, przytłacza i zniechęca, natomiast do mniejszych podchodzimy bez lęku. Warto dodatkowo każdy "podcel" sobie wizualizować, czyli wyobrażać go sobie przy użyciu jak największej liczby zmysłów (np. jak będzie wyglądało wręczenie artykułu na czas i jak smakować będzie potem dobrze zasłużona chwila przerwy przy kawie). Dokładnie zaplanujmy, co kiedy zrobimy. Trzeba jednak uważać, by nie popadać w nadmierny perfekcjonizm. Musimy uwzględniać czas na rzeczy, które od nas nie zależą, wypadki losowe i koniecznie - na relaks.

*dr Hanna Hamer, psycholog społeczny, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej

Sprawdź, czy masz skłonność do odkładania pracy na później!

Przeczytaj poniższe stwierdzenia i sprawdź, które z nich są w twoim przypadku prawdziwe. Oceń, jak często zdarza ci się tak postępować.

1 bardzo rzadko lub wcale
2 rzadko
3 czasami
4 często
5 bardzo często lub zawsze

Przy każdym stwierdzeniu zapisz numer odpowiedzi.

*Nadmiernie opóźniam wykonanie zadań
*Kiedy mam coś zrobić, zabieram się za coś innego
*Często żałuję, że nie zabrałem/am się za coś wcześniej
*Są pewne sprawy w moim życiu, z którymi zwlekam, choć wiem, że nie powinienem/nie powinnam
*Pod koniec dnia wiem, że mogłem/am lepiej wykorzystać czas
*Moje życie byłoby lepsze, gdybym niektóre rzeczy robił/a wcześniej
*Zwlekam z załatwieniem niektórych spraw tak bardzo, że pogarsza się moje samopoczucie
*Jeśli mam coś do zrobienia, zabieram się za to w pierwszej kolejności, zanim przejdę do mniej istotnych spraw
*Mądrze spędzam czas
*Robię wszystko wtedy, gdy uważam, że powinno zostać zrobione

Numery odpowiedzi na siedem pierwszych pytań dodaj do siebie. Za ostatnie trzy pytania przyznaj punkty odwrotnie do numerów odpowiedzi (np. odpowiedź 1 = 5 pkt itd.) i dodaj do poprzednio uzyskanej sumy.

ROZWIĄZANIE:

10 - 20 punktów: Jesteś bezpieczny - nie masz skłonności do odwlekania

21 - 39 punktów: Uważaj! Masz umiarkowaną tendencję do odwlekania

40 i więcej punktów: Niestety, w odwlekaniu jesteś bliski/a mistrzostwa. Może warto popracować nad tym w nowym roku?

Źródło: "New Scientist"