Armia podwodnych robotów już wkrótce będzie strzec wód Atlantyku. Warte 16 milionów funtów maszyny przypilnują, by ciepły prąd zatokowy Golfsztrom wciąż ogrzewał ocean. To właśnie dzięki niemu Europie nie grozi kolejna epoka lodowcowa. Ostatnio jednak prąd znacznie osłabł, głównie przez ocieplanie się klimatu. Jak wyglądałby świat, gdyby nie było Golfsztromu - pokazał film "Pojutrze".
Roboty krążyć będą od Florydy do Wysp Kanaryjskich. Na bieżąco będą informować o wszelkich zmianach temperatury.
Największe zagrożenie dla Golfsztromu to zimne wody z topiącej się lodowej czapy na biegunie północnym. Lodowate fale rozbijają ciepłe wody niesione z Zatoki Meksykańskiej od Wysp Brytyjskich. Gdyby prąd w ogóle przestał ogrzewać Atlantyk - choć jest to mało prawdopodobne - zamarzłaby cała Europa.
Pierwsze roboty - podwodne szybowce - krążą po Atlantyku od 2004 roku. Więcej informacji na temat tych maszyn i zdolności przewidywania kataklizmów klimatycznych można znaleźć tutaj.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl