Dziennik Gazeta Prawana logo

Karnowski: Cztery szpilki od Dorna

5 listopada 2007, 23:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie wiem, na ile prawdziwe są pogłoski, że sztabowcy PiS są niezbyt zadowoleni z samodzielnych działań Ludwika Dorna w tej kampanii. Ale faktem jest, że wymykają się one wszelkim regułom. Bo tak naprawdę marszałek Sejmu nie prowadzi żadnej agitacji. To raczej happeningi niż przemyślane akcje - pisze w DZIENNIKU publicysta Michał Karnowski.

Jeśli już coś przypominają, to literackie szarady dla erudytów. Sam charakter opisanego wczoraj po raz pierwszy przez DZIENNIK "Listu do polskiego wykształciucha przed wyborami 2007" pokazuje, że nie jest to żadna kampania. Trzy gęsto zapisane strony maszynopisu. Język skomplikowany jak rozprawa doktorska. I już na wstępie pierwsza szpila dla adresata, motyw autora określony jako "specyficzna ojcowska troska". Można kampanię prowadzić agresywnie, można budzić litość, schlebiać, podlizywać się i budzić uczucia patriotyczne. Ale czy można odwoływać się do uczuć synowskich?

Dalej znajdujemy kolejne szpilki wbijane w tyłek "wykształciucha", a więc obywatela, który według Dorna ma formalnie wyższe wykształcenie, ale postawę i mentalność niższych klas społecznych.

Jak socjolog Ludwik Dorn zachęca do głosowania na PiS? Używa trzech argumentów. Po pierwsze - "wykształciuch został oszukany po 1989 roku i dopiero PiS przywraca mu wiarę w to, że ciężka praca może przynieść rzeczywisty sukces w postaci zdobycia dobrze płatnej pracy czy realizacji dużego zamówienia publicznego". A więc o co chodzi? To proste - "wykształciuch" idzie za kasą.

Po drugie, według marszałka w PiS jest dzisiaj siła, a przecież tacy jak on zawsze woleli być po stronie "silniejszych batalionów". Tego rozszyfrowywać nie trzeba. Podobnie jak trzeciego argumentu - że "wykształciuch" zawsze "czci sukces". "A dzisiaj w życiu politycznym sukces to my" - napisał Dorn.

Wątpię, by wielu "wykształciuchów" ten list przeczytało. Ale większość o nim usłyszy. Nie dowie się więc, że tak naprawdę nikt tu o ich głosy nie zabiega, wręcz przeciwnie, raczej się z nich podśmiewa. Inteligentnie, inteligencko - ale jednak.

Ciekawe, czy ten sam ton polityk PiS zastosuje wobec adresatów kolejnych zapowiadanych listów: polskiego inteligenta, polskiego złodzieja i aferzysty oraz "wyborcy, który uznaje, że dysponuje zdrowym rozsądkiem".

I ciekawe, co na to sztabowcy PiS. Bo, że opozycja nie zrozumiała - to pewne. Inaczej już podniosłaby raban.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj