Obawiam się, że strona rządowa prowadzi grę obliczoną na ugotowanie prezydenta.
Dziś jest rozszarpywany w bardzo przewidywalny sposób przez niektórych komentatorów: że oddał sprawę, niczego nie ugrał i zakłócił subtelną i zbilansowaną grę MSZ prowadzoną od wielu miesięcy. Tymczasem wiadomo, że resort spraw zagranicznych od dłuższego czasu żadnej takiej gry nie prowadził. Przeciwnie, ma na swoim koncie sporo zaniechań.
Zupełnie niesłusznie notatka stała się centralnym elementem rozgrywki między prezydentem i premierem. Jej treść nie rozstrzyga o niczym. Notatką będzie się grało tak długo, jak będzie to potrzebne kancelarii premiera. W momencie gdy prezydent odzyska inicjatywę, zaraz zostanie spreparowany inny sztuczny problem, którego jedynym celem będzie zdyskredytowanie głowy państwa.