W najmniejszym stopniu nie jestem przyjacielem PiS-u, dokładnie więc wiedzieć nie mogę, jaki to splot stosunków konkretnie przyczynił się do awantury i opuszczenia przez partię kilku członków, i to dość znaczących
Ale i tak widać dwie rzeczy: po pierwsze, znaczący jest fakt, że konflikt wybuchł przy okazji układania list wyborczych do Europarlamentu. i stanowisk, bo nie mieli zbyt dużo czasu, by się nacieszyć korzystaniem z władzy. Po drugie, jak sądzę, także . Prezes Kaczyński zgoła dobrze się o pośle Libickim wyraził, a jednak zarzutów nie zlekceważył – wszak antykomunizm PiSu podbudowuje zawsze ich żelazny elektorat. Liryczno – pokojowe oświadczenia prezesa Kaczyńskiego sprzed kilku tygodni i nowy obraz partii mogły osłabić nieco poparcie tego „twardego” elektoratu. Okazuje się więc, że każda okazja, by zaświadczyć o sile narodowych przekonań jest dobra do wykorzystania! I to nawet za cenę ewidentnego osłabienia PiSu i jego wpływów w Wielkopolsce. Spora cena za poparcie narodowo-antykomunistycznego elektoratu!
Jednak sądzę, że być może znaleźli się na miejsce Libickiego bardzie „wierni” i mniej niezależni kandydaci. Z faktu, że kolejna grupka – a nie pierwsza już – zasłużonych i znaczących działaczy partyjnych opuszcza szeregi PiS-u coś więcej wynika. Najwyraźniej rośnie grupa działaczy PiS-u, której doskwiera autorytarny, wodzowski charakter partyjnej organizacji.
To co dopiero mówić o listach wyborczych! Wycofanie się i tej grupki posłów, przypominam, że przecież nie pierwszej, można chyba potraktować jako znak, że ta forma partyjnego zarządzania i życia partyjnego może się przestać podobać kolejnej grupce – nawet zaangażowanych partyjnych.