Dziennik Gazeta Prawana logo

Olejnik: Były małpeczki. Są "kaczuszki"

20 kwietnia 2009, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Monika Olejnik w DZIENNIKU
Monika Olejnik w DZIENNIKU/Inne
Zachodzę w głowę, kto rozsądny kupuje - nawet do samolotu - żubrówkę 0,35 litra w liczbie 15 sztuk, dodatkowo w plastikowym etui, wydając na ten cel 668 zł. W całej sprawie chodzi o typową niegospodarność, co jest już stałym elementem naszej polityki - ocenia Monika Olejnik

Dziwi mnie rozrzutność Kancelarii Prezydenta, której dowodem są faktury ujawnione przez Radio Zet. Nie ma w nich nic dziwnego poza dużą liczbą małych buteleczek alkoholu zwanych małpeczkami. A . Moje skrzętne obliczenia pokazują, że np. za koniak Martel 0,3 litra, którego Kancelaria nabyła aż 96 sztuk, zapłacono prawie 900 zł. Podczas gdy butelka kosztuje 100 zł.
Za taką samą ilość tego trunku w zwyczajnych butelkach zapłaconoby o wiele mniej. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że był to element cateringu przeznaczonego do samolotu.


W każdym razie taka wersja już się utarła. Tymczasem i po prostu ją powoli rozlewać.
Ktoś w końcu powinien się w kancelarii zastanowić, po co wydawać pieniądze np. na takie głupstwa. Tym bardziej że nie mówimy tylko o tych fakturach - te są najświeższe. A jest ich znacznie więcej. Zachodzę w głowę, kto rozsądny kupuje - nawet do samolotu - żubrówkę 0,35 litra w liczbie 15 sztuk, dodatkowo w plastikowym etui, wydając na ten cel za 668 zł. W całej sprawie chodzi o typową niegospodarność, co jest już stałym elementem naszej polityki. Najzabawniejsze tłumaczenia płyną z samego PiS. Adam Bielan twierdzi na przykład, że takie buteleczki są prezentem dla dyplomatow.



Zupełnie czym innym jest natomiast alkoholowy show Janusza Palikota. Od dawna interesował się, czy pan prezydent ma kłopoty z alkoholem i ze zdrowiem. Kancelaria miała nawet przedstawić badania Lecha Kaczyńskiego, co też publicznie obiecywał Michał Kamiński. Jadnakże z obietnicy się wycofano. A dla Polski najważniejszą kwestią jest to, czy pan prezydent dobrze wykonuje swoje zadania. Być może poseł Palikot widział prezydenta pod wpływem alkoholu - ja nie widziałam. Tymczasem sprawą zajmie się prokuratura, która zbada, czy Palikot miał prawo pytać o zdrowie prezydenta i rzekomy alkoholizm.
Jedno jest pewne - nie dzieje się dobrze. Z jednej strony mówi się, że wróble ćwierkały o Radosławie Sikorskim, że był agentem. Z drugiej przedstawiciele Kancelarii Prezydenta przepraszają premiera, że prezydent był niedysponowany. Później słyszymy, że prezydent mówił o niedyspozycji Radosława Sikorskiego. A teraz faktury. Źle to wszystko wygląda. Na razie sprawiamy wrażenie kraju, który permanentnie żyje na bani. A Janusz Palikot mimo starań raczej nie dostanie nagrody Superświra Roku, bo jednak większe sznase ma Jola Rutowicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj