JERZY POLACZEK*: Bardzo w to wątpię. Każdy, kto się choć trochę zna na procesie inwestycyjnym, powie, że odcinek Stryków – Warszawa może być najwcześniej oddany do użytku w
drugiej połowie 2013 r. Tymczasem na przełomie lutego i marca tego roku Ministerstwo Infrastruktury wydało komunikat, z którego wynika, że termin 2012 r. zostanie dotrzymany. To bajki, za które
ktoś w końcu musi brać odpowiedzialność polityczną.
To jakieś kuriozum. Bo jak państwo ma wyegzekwować spełnienie tak dziwnie postawionych warunków? I według jakich zasad ruchu drogowego będą tam się poruszać samochody? A może według prawa
budowlanego?
Mam wrażenie, że chodzi przede wszystkim o zapewnienia finansowania projektów prywatnych, które już podpisano. Umowę na budowę drogi Świecko – Nowy Tomyśl zawarto najpierw w
grudniu 2007 r. Potem w 2008 r. minister Grabarczyk podpisał ją raz jeszcze w nieco zmienionej formule. W sierpniu 2008 r. przedłużono o kolejne pół roku zamknięcie finansowe tej inwestycji.
Umowy pozwalają firmom prywatnym na podjęcie rozmów z bankami.
Tę deklarację mógłbym dziś powtórzyć, gdyby nie doszło do wyborów. A tak w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad została całkowicie wymieniona kadra. Za moich czasów w
kierownictwie nie było nikogo partyjnego klucza. A tak warunkiem powodzenia budowy dróg na Euro jest teraz jak najlepsze wykorzystanie środków budżetowych i europejskich. Lata 2009 –
2010 są kluczowe. Jeśli zostaną zmarnowane, będzie to kompromitacja, która może wysadzić cały obecny rząd w powietrze.
To delikatne określenie na to, co się wtedy działo. A teraz? Dwa tygodnie temu na posiedzeniu komisji infrastruktury dopiero po natarczywych pytaniach wiceprzewodniczącego komisji, pana
Piechocińskiego, przedstawiciele rządu powiedzieli, ile wydano pieniędzy na budowę dróg w ubiegłym roku. Tylko 13,6 mld zł! Z 20 mld, jakie w 2008 r. były dostępne (w ramach przyjętego
przez rząd w 2007 r. pięcioletniego programu). Tego nawet nie trzeba komentować.
______________
* Jerzy Polaczek był ministrem infrastruktury w rządzie PiS