Czy rząd i minister Jacek Rostowski ukrywają przed Polakami straszliwą budżetową prawdę? Czy „szaman-minister finansów”, jak o Rostowskim powiedział wczoraj prezydencki minister Aleksander Szczygło, robi wszystko, żeby zamaskować przed obywatelami budzącą grozę prawdę o katastrofalnej sytuacji finansów państwa? Tak podejrzewa opozycja, część krytycznie nastawionych do poczynań rządu ekonomistów i być może sam prezydent. .
Gdyby tak rzeczywiście miała wyglądać strategia i premiera Tuska, i jej domniemanego głównego wykonawcy – ministra Rostowskiego – to im szczerze współczuję. Na wyborach europejskich – z całym szacunkiem – świat się nie kończy. . Zasadne wówczas stałoby się pytanie, czy rząd Tuska przetrwałby zmasowane i słuszne ataki opozycji, polityczny triumf prezydenta, katastrofę sondażową, najzwyklejsze ludzkie rozgoryczenie, wściekłość oraz całkowitą utratę zaufania.
Nie podejrzewam, żeby premier i jego minister finansów byli tak krótkowzroczni. Co więcej, i tak w gruncie rzeczy . W dodatku budżet to nie buchalteria osiedlowego sklepu, przypomnę – choć to truizm – że tutaj trzeba przetworzyć setki tysięcy danych spływających z różnych miejsc i w różnym czasie.
A trzeba ciągle mieć z tyłu głowy, że czegoś takiego, czego świadkami i ofiarami jesteśmy od kilkunastu miesięcy, świat nigdy nie widział. Co więcej, ciągle nie wiadomo, jakie recepty na przetrzymanie kryzysu okażą się skuteczne. , która zapowiada się jeszcze na długie, długie miesiące.
Z dotychczas dostępnych wskaźników dotyczących Polski można ułożyć w zasadzie dowolny obraz: czarny, jak to uczynił prezydent w swoim orędziu, średni, jak to w gruncie rzeczy robi teraz rząd, czy wręcz optymistyczny. A prawda, jak to prawda, składa się po części z tych wszystkich elementów. . Są w końcu kwestie, jakimi nie powinien chwalić się prezydent, któremu parę razy udało się w nieodpowiedzialny sposób rozchwiać złotego czy w środku kryzysu przyblokować przepisy porządkujące rynek finansowy, tak zwany MiFID.
I taka niejednoznaczna, zagmatwana jest prawda o polskiej gospodarce. Nikt odpowiedzialny nie jest w stanie wieszczyć totalnej klapy, nikt przy zdrowych zmysłach nie może być wielkim optymistą. . Ale jakoś niespecjalnie wierzę w deklaracje obu polityków dotyczące owej współpracy. A jej brak jest kolejnym prawdziwym, choć może nie tak mocno eksponowanym zagrożeniem dla kondycji gospodarczej Polski.